Śląska policja poinformowała, że jest już na tropie mężczyzny, który najprawdopodobniej śmiertelnie ranił nożem ofiarę.


Do bójki doszło w niedzielę przed godz. 5:00 rejonie ulicy 3 maja w Katowicach. 19-latek zmarł w szpitalu w wyniku ran zadanych nożem.

 

Według policji, w zajściu uczestniczyło kilkanaście osób. Z zapisu monitoringu wynika, że chłopakowi towarzyszył ojciec i kilka innych osób, które napotkały inną grupę, kilku młodych ludzi.

 

- Pomiędzy tymi grupami doszło do wymiany zdań; jaka ta wymiana zdań była, nie wiemy - monitoring rejestruje tylko obraz. To najprawdopodobniej zainicjowało całe zdarzenie - opisywała Zawada-Dybek. Rzeczniczka zaznaczyła, że monitoring zarejestrował osobę, która użyła noża.

 

Jak podkreślała Zawada-Dybek, wszystko wskazuje, że bójka miała charakter przypadkowy, "typowo chuligański" i nie ma ustaleń wskazujących, by miało to jakikolwiek związek z porachunkami pseudokibiców.  - Wszystkie osoby biorące w nim udział były zarówno osobami atakującymi, jak również broniącymi się, stąd jako przedmiot śledztwa została przyjęta taka kwalifikacja i takie zarzuty usłyszeli podejrzani - wyjaśniła rzeczniczka. 

 

Podczas sekcji zwłok nastolatka biegli ustalili wstępnie, że doznał on dwóch ran - w okolicach lewej strony klatki piersiowej oraz mostka. - Były to zdaniem biegłych rany zadane w sposób, który jednoznacznie wskazuje, że zostały zadane z dużą siłą, w sposób czynny - zaznaczyła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek. - Wszystko wskazuje, że było to celowe działanie - dodała.

 

Zarzuty usłyszał też ojciec

 

W związku z tą sprawą zatrzymano dotąd cztery osoby. We wtorek rano prokuratura informowała, że dwie z nich, wśród nich ojciec 19-latka, usłyszały zarzuty udziału w bójce ze skutkiem śmiertelnym. Zostały po przesłuchaniu zwolnione do domu za poręczeniem majątkowym. Mają też zakaz opuszczania kraju.

 

Podczas popołudniowego briefingu przedstawicielka prokuratury przekazała, że tego dnia zarzut udziału w bójce ze skutkiem śmiertelnym usłyszał też - po przesłuchaniu - trzeci zatrzymany w sprawie młody mężczyzna. Nie przyznał się on do zarzucanego mu czynu; składając wyjaśnienia podał, że na miejscu znalazł się przypadkiem.

 

Prokurator zastosował wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze, podobnie jak wobec czwartego zatrzymanego. - Nie usłyszał on zarzutów związanych z bójką, usłyszał zarzuty posiadania nieznacznej ilości narkotyków, jakie zostały znalezione podczas jego przeszukania; mężczyzna ten również nie przyznał się do zarzuconego mu czynu - relacjonowała prok. Zawada Dybek.

 

Rzeczniczka katowickiej prokuratury podkreśliła, że osoby, które usłyszały dotąd zarzuty - poza jedną, która utrzymuje, że znalazła się w miejscu zdarzenia przypadkiem - "znajdowały się w tej grupie, w której był pokrzywdzony".

 

Ojciec nie pamięta przebiegu zajścia

 

Prokuratura podała m.in., że aby ustalić wszystkich uczestników i przebieg zajścia policja skorzystała z zapisu monitoringu z okolic dworca. Na tej podstawie śledczy ustalili, że ojciec 19-latka także uczestniczył w bójce. Składając wyjaśnienia według śledczych mówił on m.in., że nie pamięta przebiegu zajścia, że jest, czy był, pod wpływem leków uspokajających, a także że w następstwie zdarzenia zmarł jego syn, w związku z tym nie potrafi ustosunkować się do zarzutów.

 

W skierowanym we wtorek po południu do mediów oświadczeniu pełnomocniczka ojca nastolatka adwokat Marta Smółka zaznaczyła, że sam fakt udziału w zdarzeniu -  leżący u podstaw przedstawienia zarzutu - nie może prowadzić do przypisywania jej klientowi winy za śmierć syna. Apelując o rzetelność w relacjonowaniu sprawy wskazała też, że "niektóre z pojawiających się nagłówków i skrótów w ramach doniesień o sprawie mogą u przeciętnego odbiorcy wywołać wrażenie winy lub przyczynienia się przez ojca Dominika do dramatu, jakim jest śmierć jego syna".

 

Były piłkarz GKS Katowice


Policja apeluje o kontakt do wszystkich osób, które mają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu poszukiwanych.

 

Zmarły mężczyzna, to były piłkarz GKS Katowice, klub poinformował o tym na swoim Twitterze. "W czerwcu tego roku zrezygnował z gry w piłkę ze względu na kontuzję" - poinformował wiceprezes Akademii Piłkarskiej "Młoda GieKSa" Marek Oględziński, który w przeszłości trenował zmarłego gracza.

 

polsatnews.pl