Ze wstępnych informacji wynikało, że kilka osób wybrało się na biwak nad Wisłę w miejscowości Kępa Karolińska w gminie Iłów. Mężczyzna wraz z synem pływał nieopodal brzegu i prawdopodobnie został porwany przez wir.

 

Jak relacjonowali strażacy biorący udział w akcji ratunkowej, udało mu się wypchnąć dziecko, ale sam został wciągnięty pod wodę i nie wypłynął.

 

Po przejściu gwałtownej burzy w niedzielę, poszukiwania w Słubicach zostały wznowione. Od rana na miejscu były łodzie ratownicze, sześć zastępów straży pożarnej, w tym specjalistyczna grupa nurków z Warszawy.

 

Strażacy przeszukiwali dno Wisły przy pomocy sonaru. Działania trwały do zmroku. Służby informowały, że skupiają się na poszukiwaniu ciała, bo jeśli mężczyzna - jak mówią świadkowie - został wciągnięty pod wodę, to po takim czasie można już zakładać, że 35-latek utonął.

 

- W poniedziałek nad ranem, po konsultacji z policją, zapadnie decyzja o ewentualnym wznowieniu poszukiwań - powiedział w rozmowie z polsatnews.pl Rafał Krupa ze straży pożarnej w Sochaczewie.

 

polsatnews.pl