Do zdarzenia doszło w niedzielę po północy - według policji około 4:00. Z mostu nad autostradą E20 (Fynskemotorvej) pomiędzy zjazdami do miejscowości Blommenslyst i Vissenbjerg niedaleko Odense ktoś zrzucał betonowe bloki - na miejscu znaleziono dwa duże fragmenty.

 

Jeden z nich spadł na przejeżdżający dołem na pasie w kierunku Jutlandii samochód. Na miejscu zginęła jedna osoba, a jedną przetransportowano do szpitala z obrażeniami. Podróżującemu dziecku nic się nie stało. Auto zostało bardzo poważnie uszkodzone.

 

 

 Zdjęcie rozbitego samochodu zamieścił w internecie fioński regionalny kanał telewizyjny TV2/FYN.

 

 

Na fotografii u samej góry policja blokuje most w ciągu ulicy Langesøvej w Vissenbjerg, z którego zrzucono betonowe bloki. Powyżej ujęcie z usługi Google Street View - to w tym miejscu doszło do zdarzenia.

 

Policja prowadzi w tej sprawie śledztwo i ustala sprawców. Kryminalni poszukują świadków.

 

Kamień zabezpieczony przez policję i zaprezentowany dziennikarzom mierzy 42 x 31 x 17 cm i waży około 30 kg. Drugi kawałek betonu jest mniejszy i waży 9,5 kilograma. Policja podkreśla, że wygląd zabezpieczonych betonowych kawałków jest charakterystyczny - większy kawałek ma m.in. wcięcia o geometrycznych kształtach.

 

Zdaniem śledczych może to pozwolić na ustalenie ich pochodzenia, a być może odpowiedzialnych za wypadek.

 

Miejscowa policja ujawniła zdjęcia zabezpieczonych kawałków betonu.

 

 

 

- Mamy nadzieję, że ktoś coś widział lub może wie coś, co może pomóc w identyfikacji winnych - informuje Mie Broechner z policji w okręgu Fionii.

 

 

 

Ofiary to zagraniczni turyści, którzy zmierzali na wakacje na Jutlandię. Duńska policja podjęła już działania w celu poinformowania krewnych poszkodowanych.

 

W styczniu tego roku czteroosobowa rodzina jadąca tą samą autostradą samochodem przeżyła zderzenie z 30-kilogramowym kawałem betonu leżącym na drodze. Matka doznała zaledwie urazu głowy, a dwoje dzieci i ojciec rodziny wyszli z wypadku bez szwanku. Miejscowa policja mówiła wręcz o "cudzie". Śledztwo doprowadziło do wniosku, że leżący na pasie ruchu przedmiot musiał spaść z przejeżdżającej tamtędy wcześniej przyczepy.

 

EPA