W ostatnich tygodniach w jednym z niemieckich szpitali przedstawiciele Jugendamtu (urzędu ds. dzieci i młodzieży) odebrali Polce trzydniowe dziecko. Niemieccy urzędnicy przekonują, że chodziło wyłącznie o dobro noworodka, a nie o narodowość czy obywatelstwo. Pragnące zachować anonimowość źródło poinformowało, że Polka zobaczyła w czwartek, po raz pierwszy od dwóch i pół tygodnia, córeczkę przebywającą u matki zastępczej.

 

"To sprawa niezwykle delikatna i wymaga dokładnego wyjaśnienia. Niestety możliwości RPD są tutaj dodatkowo ograniczone brakiem na terenie Niemiec instytucji Rzecznika Praw Dziecka. Wyraźnie jednak powinno wybrzmieć, że nie ma zgody na odbieranie dzieci rodzicom w sytuacjach, w których można tego uniknąć i miejsce dramatu nie ma tutaj znaczenia" - uważa Michalak. Jednocześnie przypomniał rodzicom, którzy wybierają życie w innym państwie, że działania polskich służb poza granicami kraju "są mocno ograniczone".

 

"Sprawa jest niezwykle bulwersująca"

 

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik mówił w czwartek, że sprawa jest "niezwykle bulwersująca", skoro odbiera się matce - obywatelce Polski dziecko kilkadziesiąt godzin po urodzeniu, a potem matka nawet nie wie, gdzie dziecko się znajduje. "Obowiązkiem rządu jest ochrona obywateli polskich; dziecko ma być przy matce, to rzecz oczywista" - dodał.

 

W MS wyznaczono sędziego z długoletnim stażem, który zajął się wyjaśnieniem tej sprawy. Ponadto z kontakcie z matką jest już konsulat RP w Monachium, a pomoc zadeklarował również ambasador RP w Berlinie.

 

Na 24 sierpnia jest zapowiedziana rozprawa przed niemieckim sądem, do którego odwołała się matka dziecka. Według Wójcika sąd ma wtedy zdecydować, czy działanie Jugendamtu było zgodne z prawem; kroki, co się stanie z dzieckiem, będą podejmowane w - jak powiedział - "dalszej kolejności".

 

RPO też interweniuje

 

Do sprawy włączył się również RPO. Biuro RPO zapewniło, że rzecznik prowadzi stały monitoring sytuacji polskich obywateli w Niemczech. Wskazano, że problemy napotykane przez polskich rodziców w Niemczech to: dyskryminacja w powierzaniu opieki nad dziećmi przez niemieckie sądy, brak możliwości porozumiewania się z dziećmi w języku polskim, spotkania rodziców z dzieckiem tylko pod nadzorem urzędników oraz kwestie dotyczące odbierania dzieci przez Jugendamt.

 

Problemy te RPO sygnalizował m.in. Komisarzowi Praw Człowieka Rady Europy, Przewodniczącej Komisji Petycji Parlamentu Niemieckiego oraz niemieckiemu Ombudsmanowi Nadrenii i Palatynatu.

 

PAP