Rygorystyczne przepisy, wprowadzone w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w ubiegłym roku, zabraniają działalności organizacjom dobroczynnym niezarejestrowanym w tym kraju. Zakazują też darowizn i wszelkich kampanii zbierania funduszy bez uzyskania pisemnej zgody departamentu ds. działalności charytatywnej.


Za naruszenie prawa grozi kara więzienia od dwóch miesięcy do jednego roku oraz grzywna w wysokości do 100 tys. dirhamów (ok. 103 tys. zł).

 

Aresztowano go w domu


Richards mieszka w Dubaju z żoną i dwoma synami. Pracuje jako doradca rozwoju gospodarczego. Został aresztowany w swoim domu 28 lipca i był przetrzymywany na posterunku policji w dzielnicy Al Murraqabat. Nie dostał zgody na wyjście z aresztu za kaucją.

Jego matka, Penelope Haberfield, powiedziała dziennikarzom, że od czasu zatrzymania Scotta rodzina prawie nie ma z nim kontaktu: on sam rzadko uzyskuje zezwolenie na zadzwonienie gdziekolwiek, ubranie na zmianę otrzymuje raz w tygodniu, a za wodę musi płacić.

"Jego żona jest w olbrzymim stresie. Może jedynie raz w tygodniu przekazywać dla niego ubrania i pieniądze, aby mógł kupić wodę i dodatkowe jedzenie" - powiedziała BBC matka Richardsa. "Ona martwi się o niego, martwi się o siebie i dzieci, bo jeśli zabraknie pieniędzy, będzie musiała opuścić kraj".

Według lokalnej policji, Richards użył mediów społecznościowych, aby propagować kampanię zbierania pieniędzy prowadzoną przez amerykańską organizację charytatywną, która działa w Afganistanie.

W tym konkretnym przypadku chodzi o zebranie co najmniej 35 tys. dolarów amerykańskich na zakup nowych plandek, kocy, ciepłych ubrań, skarpetek i śpiworów dla dzieci w obozie dla uchodźców Chahari Qambar na obrzeżach Kabulu.

Jak podają organizatorzy akcji, cztery lata temu w obozie z wyziębienia zmarło ponad 100 dzieci.

 

To może potrwać

 

Cytowana przez brytyjski dziennik Daily Mirror Radha Stirling, założycielka organizacji Detained in Dubai (Zatrzymany w Dubaju), która pomaga cudzoziemcom za granicą bez względu na ich obywatelstwo, nie wyklucza, że sprawa Richardsa może trwać bardzo długo ze względu na procedury systemu prawnego obowiązującego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

 

W uwolnienie sprawę zaangażowało się brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych. Jego rodzina zamierza prosić o wsparcie odpowiednik tego resortu w Australii. List  z poparcie napisał przedstawiciele rządu afgańskiego.  

 

mirror.co.uk, bbc.com