Dziennik zawieszono, uznając go za "instrument propagandy" zakazanej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Władze w Ankarze, które Komitet Ochrony Dziennikarzy wezwał do "natychmiastowego odstąpienia od zarzutów" pod adresem dziennikarzy "Ozgur Gundem", utrzymują, że zatrzymani zostali objęci dochodzeniem za "terroryzm lub inne przestępstwa".

 

Sąd uznał we wtorek, że dziennik działa "jak rzecznik" sił kurdyjskich, które latem ubiegłego roku wszczęły powstanie przeciw Ankarze.

 

"Zespół obawiał się, że władze postarają się go uciszyć"

 

Wśród zatrzymanych jest redaktor naczelny gazety Zana Kaya, które powiedział Associated Press, że odkąd po nieudanym puczu wojskowym, do którego doszło 15 lipca, w Turcji zaczęły się czystki i represje, zespół "Ozgur Gundem" obawiał się, że władze postarają się go uciszyć.

 

Kaya dodał, że "decyzja o zamknięciu jego dziennika to atak na całą prasę opozycyjną, demokratyczną i prawo społeczeństwa do dostępu do informacji".

 

Czystki po puczu

 

Władze twierdzą, że zawieszenie działalności "Ozgur Gundem" nie ma nic wspólnego z krokami, jakie przeciw innym mediom podjęła Ankara. Jednak - jak zwróciła uwagę Associated Press - postępowanie wobec prokurdyjskiego dziennika wpisuje się w zmasowaną kampanię retorsji podjętych po puczu i wymierzonych w media, w ramach których zamknięto już około 130 gazet, stacji telewizyjnych i radiowych.

 

Zakazana w Turcji PKK, która domaga się większej autonomii dla Kurdów w tym kraju, jest również przez Unię Europejską i USA uznawana za organizację terrorystyczną. Bojownicy organizacji chwycili za broń w 1984 roku i szacuje się, że od tego czasu konflikt kurdyjsko-turecki pociągnął za sobą ok. 40 tys. ofiar śmiertelnych; większość z nich to kurdyjscy rebelianci.

 

PAP