Wszystko zaczęło się 30 maja. Wracając z jednego ze spotkań partyjnych na Śląsku nagle zemdlał. Trafił do szpitala. Po kilku dniach nadeszła diagnoza: guz mózgu. Na szczęście był operacyjny. Wycięto go kosztem niedowładu w lewej ręce i nodze.

 

- Jestem w trakcie walki. To dopiero początek, ale jestem zwarty i gotowy. Mam nadzieję, że ją wygram - mówi Kalita.

 

"Bardzo pomogła mi wiara"

 

Najtrudniejsze były pierwsze dni po poznaniu diagnozy. - W tym momencie bardzo pomogła mi wiara i pozytywne myślenie. To był klucz, organizm się uruchomił. Wszystko zaczęło się przewartościowywać. Zacząłem myśleć o tym, co bym zrobił, gdybym np. za dwa tygodnie wyszedł ze szpitala. Człowiek nabiera niesamowitej ochoty na życie. Marzy, by znów napić się kawy, wyjść na spacer z psem, po prostu iść w stronę słońca, życia. Nic nie ma większego znaczenia - opowiada.

 

Organizm sygnalizował, że dzieje się coś złego mniej więcej dwa miesiące przed tym, gdy trafił do szpitala. Bolała go głowa i czuł się zmęczony. - Brałem wtedy zwykłe proszki. Teraz przestrzegam: warto się badać, konsultować się lekarzem. Trudno sobie wyobrazić, co by się stało, gdybym nie dostał tego ataku, tylko guz dalej by się rozwijał. To był palec Boży, szczęście w nieszczęściu – zaznacza.

 

Ostatecznie Kalita spędził w szpitalach kilka miesięcy. Od niedawna znów jest z bliskim. - Cieszę się z tego każdego dnia. Ta ochota na życie jest teraz realizowana - powtarza.

 

O walce z rakiem polityk poinformował na Facebooku, apelując jednocześnie o legalizację medycznej marihuany: "Od kiedy wiem, że mam wielopostaciowego glejaka życie całkowicie się zmieniło. Doceniam je, jak nigdy wcześniej. Ponoć pomaga olej z marihuany. To straszne, że aby zrobić w mojej sytuacji wszystko, co możliwe, musiałbym łamać prawo. Oby mój post dał rządzącym do myślenia" - napisał.

 

 

 

"Jestem zmuszony szukać dilerów tego oleju"

 

- Nie chcę być onkocelebrytą, nie walczę też o legalizację marihuany. Walczę o prawo do wyboru metody leczenia. Korzystam ze wszystkiego, co zalecą lekarze. Ale też będę starał się, jak każdy, walcząc o swoje zdrowie, skorzystać ze wszelkich metod, również tych niekonwencjonalnych - zapowiada.

 

Jedną z takich metod jest właśnie terapia olejem z marihuany. - W Czechach jest on dostępny w aptekach, a ja, jako legalista, człowiek, który szanuje prawo, jestem zmuszany do tego, by biegać po Warszawie i szukać dilerów tego oleju. To jest chore. Mam nadzieję, że przyłożę jakąś małą cegiełkę do tej kwestii i zostanie złożony, a potem przegłosowany projekt ustawy w tej sprawie -  mówi. 

 

Jak zauważa, olej z marihuany "może ulżyć ludziom w bólach, jak morfina, która jest dostępna. - Jest hipoteza naukowa, że zabija te niewłaściwe komórki, które się na nowo rodzą - dodaje.

 

Oświadczyny na sali pooperacyjnej

 

Kalita nie myśli o powrocie do polityki. Przed nim rehabilitacja, kolejne radio- i chemioterapie, a w październiku… ślub. Narzeczona oświadczyła mu się na sali pooperacyjnej. Później on "zrewanżował się" i ostatniego dnia pobytu w centrum onkologii wręczył jej bukiet kwiatów i pierścionek.

 

 

Terapię medyczną marihuanę prowadził między innymi dr Marek Bachański. W Centrum Zdrowia Dziecka eksperymentalnie leczył dzieci chore na lekooporną padaczkę. Lekarz został za to dyscyplinarnie zwolniony ze szpitala, gdy sprawa nabrała rozgłosu w październiku 2015 r. W jego obronie protestowali rodzice dzieci, którym pomagał.

 

W marcu resort zdrowia zdecydował o pełnej refundacji importu docelowego leków zawierających leczniczą marihuanę. Urzędnicy wydają na to zgodę tylko w indywidualnych przypadkach, gdy lekarz prowadzący uzna, że jest to terapia najlepsza z możliwych. Procedura jest czasochłonna.

 

Polsat News