Annie oficjalnie nie przysługiwał tytuł królowej Rumunii, gdyż wyszła za mąż za Michała w 1948 roku, w kilka miesięcy po jego wymuszonej przez komunistyczne władze abdykacji. Choć nie mówiła po rumuńsku i po raz pierwszy odwiedziła ojczyznę małżonka mając już blisko 70 lat, cieszyła się dużym szacunkiem wielu przywiązanych do monarchicznej tradycji Rumunów.

 

W Rumunii i sąsiadującej z nią Mołdawii, której większość terytorium należała w okresie międzywojennym do Królestwa Rumunii, ogłoszono na sobotę oficjalną  żałobę. Po odprawieniu rano przez prawosławnych i katolickich księży nabożeństw w pałacu królewskim w Bukareszcie trumnę ze zwłokami Anny przewieziono stamtąd do położonego około sto kilometrów na północny zachód od stolicy Curtea de Arges (czyt. Kurtja de Ardżesz).

 

Pogrzeb bez najstarszej córki

 

Sam pochówek miał charakter prywatny, uczestniczyły w nim cztery z pięciu córek królewskiej pary. Nie było najstarszej z nich, 63-letniej księżniczki Iriny, którą w 2014 roku ojciec wyłączył z linii sukcesji, gdy wraz ze swym amerykańskim mężem została uznana przez sąd za winną prowadzenia zakazanych walk kogutów i nielegalnego hazardu na ich farmie w stanie Oregon.

 

Za radą lekarzy w pogrzebie nie wziął także udziału mieszkający w Szwajcarii 94-letni Michał, który cierpi na chorobę nowotworową.

 

Król Michał i Anna, bratanica ostatniej austriackiej cesarzowej Zyty, byli ze sobą spokrewnieni jako prawnuczka i praprawnuk króla Danii Chrystiana IX.

 

PAP