Waszczykowski mówi "Wyborczej", że upubliczni kilkadziesiąt dokumentów, które dotąd były zastrzeżone. Są wśród nich notatki z rozmów pracowników MSZ z ówczesnym ambasadorem rosyjskim w Polsce Władimirem Grininem, wiceszefów MSZ z rosyjskimi odpowiednikami, a nawet - jak twierdzi Waszczykowski - byłego szefa MSZ Radosława Sikorskiego.

 

Sprawa rozdzielenia wizyt

- Z dokumentów wynika, że obie strony chciały, by w uroczystościach 70. rocznicy zbrodni katyńskiej nie brał udziału prezydent Kaczyński. To Rosjanie wyszli z propozycją rozdzielenia wizyt Tuska i Kaczyńskiego. Zależało im na tym, by prezydenta nie było w Katyniu, gdy będą tam Tusk z Putinem, a jak już chce polecieć, to żeby to była odrębna wizyta - podkreśla Waszczykowski. - Pokażę, że to było niezgodne z interesem państwa polskiego, żeby grać przeciwko polskiemu prezydentowi na rzecz Rosji.

I zapowiada, że przekaże te dokumenty powołanej przez MON podkomisji smoleńskiej, a być może także prokuraturze.

Sprawę rozdzielenia wizyt PiS podnosił tuż po katastrofie. Jarosław Kaczyński we wrześniu 2010 r. mówił o grze Tuska z Putinem, której skutkiem było rozdzielenie wizyt i obniżenie rangi wizyty prezydenta. Sugerował, że gdyby była jedna wizyta (premier w Katyniu był 7 kwietnia), to nie doszłoby do katastrofy.

 

wyborcza.pl