Samsung to światowy lider branży elektronicznej i największa południowokoreańska firma, zatrudniająca ok. 100 tys. osób.

 

Jak pisze w środę Associated Press, organizacja Banolim udokumentowała ponad 200 przypadków poważnych chorób, takich jak białaczka, toczeń rumieniowaty układowy, chłoniak czy stwardnienie rozsiane, wśród byłych pracowników fabryk Samsunga, w których wytwarzano chipy komputerowe i LCD. 76 osób, w większości w wieku 20-30 lat, zmarło.

 

Według AP pracownikom bardzo trudno jest wywalczyć od południowokoreańskiego rządu odszkodowania za choroby zawodowe, a bez szczegółów na temat toksyn, na których działanie byli narażeni w miejscu pracy, jest to prawie niemożliwe. Associated Press pisze, że w co najmniej sześciu sprawach dotyczących 10 pracowników uzasadnieniem niepodania przez władze informacji była tajemnica handlowa.

 

Południowokoreańskie prawo nie pozwala urzędom na zasłanianie się tajemnica handlową i odmawianie dostępu do danych na temat zdrowia publicznego i bezpieczeństwa pracy. W przepisach nie przewidziano jednak żadnych kar za niestosowanie się do tego zakazu.

 

Agencja AP opisuje historię licealistki Hwang Ju Mi, która pracowała w fabryce chipów do laptopów i do innego sprzętu Samsunga. Po czterech latach zmarła na białaczkę. Po jej śmierci w 2007 roku ojciec dziewczyny Hwang Sang Gi dowiedział się, że 30-letni pracownik, który pracował na tej samej linii produkcyjnej, także zmarł z powodu tego samego nowotworu. Ojciec stworzył organizację, która domaga się od rządu, by badał zagrożenia dla zdrowia w fabrykach Samsunga.

 

Gdy po raz pierwszy państwo odmówiło Hwangowi odszkodowania po zmarłej córce, mężczyzna bezskutecznie starał się zdobyć informacje na temat warunków panujących w fabryce. Wcześniej Samsung nie chciał przedstawić tych danych pracownikom urzędów ds. bezpieczeństwa pracy.

 

Co ukrywają urzędnicy?

 

Według AP obecnie w swych raportach na temat bezpieczeństwa w miejscach pracy Samsung nie zataja list chemikaliów wykorzystywanych na liniach produkcyjnych, jak robił to w sprawie Hwang Ju Mi. Jednak urzędnicy ukrywają szczegóły na temat poziomu ekspozycji na toksyny w fabrykach i tego, jak zarządza się chemikaliami.

 

Samsung twierdzi, że nigdy celowo nie blokował pracownikom dostępu do informacji i że działa transparentnie, gdy ma przekazać rządowi informacje na temat chemikaliów. W oświadczeniu, na które powołuje się Associated Press, firma napisała, że nigdy w nielegalny sposób nie blokowała dostępu do danych.

 

Według AP rząd w Seulu zasadniczo działa na korzyść Samsunga i innych wielkich firm, które przyczyniły się do szybkiej industrializacji kraju po wojnie koreańskiej z lat 1950-1953. Urzędnicy twierdzą, że interesy korporacji mają pierwszeństwo. Poza tym obawiają się, iż zostaną pozwani za udostępnianie danych wbrew woli firmy.

 

Samsung jest liderem producentów pamięci chip od początku lat 90. i w produkcji wykorzystuje toksyczne i często rakotwórcze substancje, takie jak arszenik, aceton, metan, kwas siarkowy i ciężkie metale, np. ołów. Nie jest to niczym niezwykłym w produkcji półprzewodników, telefonów komórkowych i LCD.

 

Od 2008 roku 56 pracowników domagało się odszkodowań od rządu Korei Południowej, ale tylko 10 udało się je wywalczyć, po latach batalii sądowych. Połowa pozostałych wniosków została odrzucona, a połowa wciąż jest rozpatrywana. W związku z brakiem innych możliwości, ponad 100 rodzin ofiar przyjęło plan kompensacyjny zaproponowany przez Samsunga w ubiegłym roku. Jednak wiele osób go odrzuciło.

 

Sprzedają domy, by opłacić leczenie

 

Rodziny ofiar, często młodych ludzi z warstwy robotniczej, wykorzystują wszystkie oszczędności i sprzedają domy, aby opłacić leczenie bliskich.

 

Hwang Sang Gi twierdzi, że w 2007 roku Samsung zaproponował mu równowartość 864 tys. dolarów, aby wycofał się z roszczeń związanych ze śmiercią córki. Odmówił i założył organizację Banolim. W 2014 roku sąd apelacyjny potwierdził, że istnieje poważny związek przyczynowo skutkowy między białaczką, na którą zmarła jego córka a stycznością w pracy z benzenem, innymi chemikaliami i promieniowaniem jonizującym. Ojciec otrzymał od rządu równowartość 175 tys. dolarów.

 

Szef Samsunga w 2014 roku oficjalnie przeprosił schorowanych pracowników. Niektórzy uważają, że było to niewystarczające. Firma zapewniała, że przekaże pracownikom dokumenty, których potrzebują do złożenia wniosku o odszkodowanie, a w tym roku powołała specjalną komisję, która ma nadzorować niezależne kontrole w niektórych fabrykach.

 

Władze Samsunga odpierają zarzuty

 

Według firmy zarzut, że umyślnie ograniczała pracownikom dostęp do informacji o związkach chemicznych występujących w miejscu pracy lub niezgodnie z prawem uniemożliwiła ujawnienie takich informacji "jest nieprawdą".

 

"W pełni współpracowaliśmy z sądem oraz służbami BHP w Korei poprzez przejrzyste ujawnianie wszelkich wymaganych informacji chemicznych i nadal będziemy to robić" - napisano w oświadczeniu Samsunga. Firma tłumaczy też, że "dostawcy nie mają obowiązku ujawniania informacji uznawanych za tajemnicę handlową, lecz muszą informować o tym, że ich wyroby zawierają substancje toksyczne".

 

Według koncernu oznacza to, że "nawet jeżeli dostawca powołuje się na tajemnicę handlową w celu zatajenia informacji, wyroby chemiczne przekazywane Samsung posiadają świadectwo potwierdzające brak zawartości substancji toksycznych".

 

Samsung poinformował tez, że zawarta wszechstronna umowa pomiędzy koncernem a dwoma organizacjami reprezentującymi byłych pracowników firmy i ich rodziny o utworzeniu niezależnej, zewnętrznej komisji rzecznika praw obywatelskich.

 

"Rolą komisji jest ocena bezpieczeństwa miejsc pracy w zakładach półprzewodników w Korei i publikowanie raportów na temat wszelkich obszarów wymagających usprawnień. Komisja została oficjalnie utworzona 8 czerwca. W przyszłości Samsung w pełni wdroży wszelkie zaproponowane przez rzecznika praw obywatelskich usprawnienia" - obiecuje koreańska firma.

 

PAP, polsatnews.pl