Prezes PiS nawiązał w ten sposób do sporu wokół budowy i lokalizacji pomnika Lecha Kaczyńskiego oraz ofiar katastrofy smoleńskiej, które miałyby stanąć na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.  Przypomniał, że dziś ruszyła publiczna zbiórka pieniędzy na ten cel.

 

Zareagował na transparent

 

Kaczyński wskazał też na osoby trzymające transparent obrażający - według prezesa PiS - jedną z ofiar katastrofy smoleńskiej.

 

- Ci, którzy obrażają, ciągle chcą obrażać. Ci ludzie są poza Polską, poza polską kulturą!" - oświadczył Kaczyński. Zebrani przed Pałacem skandowali: "Hańba! Hańba!"

 

- Ale damy sobie z nimi radę. Tylko powtarzam - musimy być zdeterminowani, musimy wiedzieć, że nasz cel jest możliwy do zrealizowania, musimy wiedzieć, że racja jest po naszej stronie. Musimy wiedzieć, że droga do sprawiedliwej, silnej, demokratycznej Polski, choć trudna, jest otwarta. Idziemy tą drogą i będziemy szli dalej - zapowiedział Kaczyński.

 

- Wobec tego wyzwania musimy znowu stanąć z całą determinacją, z całą determinacją odrzucić te wszystkie żądania, te wszystkie działania pseudoadministracyjne, pseudoprawne. Musimy wiedzieć, że racja, całkowita racja, jest po naszej stronie - dodał.

 

- Wiemy już dziś, że ci którzy kiedyś działali, znów podnoszą głowę, próbuję doprowadzić do zablokowania naszych inicjatyw, próbują doprowadzić do tego, by - jak twierdzą - na jakiś czas, a w pewnych wypadkach już w ogóle - pomniki, czy te zaczątki pomników, zaczątki upamiętnienia, które zostały już stworzone choćby tutaj za mną, przed Pałacem Prezydenckim zostały zlikwidowane - zauważył prezes PiS.

 

"Damy radę, damy radę!"

 

- Nie dadzą rady, my damy radę - oświadczył Kaczyński. W tym momencie rozległy się oklaski i zgromadzeni zaczęli wykrzykiwać: "damy radę, damy radę!".

 

Prezes PiS zaznaczył, że jeśli będzie taka potrzeba to ta racja zostanie umocniona poprzez akty normatywne, poprzez ustawy. - Ale chcemy wiedzieć, my parlamentarzyści, że mamy wasze poparcie, że mamy poparcie wszystkich patriotycznych Polaków - podkreślił Kaczyński.

 

PAP