Sasin podkreślił, że pomniki powinny stanąć na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Według posła można wskazać kilka miejsc w przestrzeni między Kościołem Seminaryjnym a tzw. domem bez kantów, "które mogą wchodzić w grę".


Cegiełki za datki


Komitet Budowy Pomników rozpocznie zbiórkę pieniędzy w środę o godz. 8 rano przed Kościołem Seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu; pieniądze będą także zbierane wieczorem przed warszawską archikatedrą św. Jana, skąd co miesiąc przed Pałac Prezydencki rusza marsz upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej.


Suski zapowiedział, że za przekazywane datki będą wydawane cegiełki w nominałach: 10 zł, 20 zł, 50 zł, 100 zł, 500 zł i 1000 zł.

 

- To inicjatywa społeczna, tak jak w kilku miastach w Polsce pomniki powstały ze zbiórek publicznych, tu też chcemy, żeby obywatele, którzy po katastrofie żywiołowo składali kwiaty znicze i domagali się postawienia pomnika, włączyli się do tej akcji – podkreślił Marek Suski.


- Cegiełki są znakiem wsparcia dla naszej akcji – dodał Suski.

 

Pomniki "na najwyższym poziomie artystycznym"

 

Jacek Sasin podkreślił, że datki do urn i puszek będą zbierane w różnych częściach Polski. – Chcemy, żeby  zbiórka objęła całą Polskę, żeby Polacy w całym kraju mogli wesprzeć inicjatyw. Zostało także otwarte specjalne konto, na które można wpłacać pieniądze – dodał.


Jak zapowiedzieli członkowie komitetu, pomniki mają powstać do kwietnia 2018 r. - Będziemy chcieli ogłosić konkurs na budowę pomników. Konkurs zamknięty, czyli kierowany do konkretnych artystów. Chcemy, żeby to były projekty na najwyższym poziomie artystycznym – zaznaczył Sasin.


- Zdajemy sobie sprawę, że ta przestrzeń, na której chcemy pomniki pomieścić, a mówimy tu o salonie Warszawy, przestrzeni Krakowskiego Przedmieścia, aby te pomniki odpowiadały wyzwaniu, jakie to miejsce za sobą niesie. Żeby to były prace nie tylko o wielkim ładunku emocjonalnym, ale żeby dawało poczucie przeżyć estetycznych – tłumaczył Sasin.

 

Sasin podkreślił, że zgodnie z obecnym stanem prawnym komitet musi wystąpić o zgodę na budowę do władz miasta. - W momencie, w którym sprecyzujemy konkrety i formę pomników, o taką zgodę będziemy występować - dodał.

 

Lokalizacja zależna od koncepcji artystów

 

- Uważamy, że te pomniki powinny stanąć przy Krakowskim Przedmieściu jako naturalnym miejscu, które było miejscem gromadzenia się Polaków tuż po smoleńskiej tragedii. Nie uważamy za stosowne szukania innego miejsca w Warszawie. Co do konkretnego usytuowania pomników można natomiast wskazać kilka miejsc w przestrzeni między Kościołem Seminaryjnym, przylegającym do Pałacu Prezydenckiego, a tzw. domem bez kantów, siedzibą garnizonu warszawskiego. Tutaj jest kilka wolnych przestrzeni, które mogą wchodzić w grę - podkreślił.

 

Nawiązując do lokalizacji pomników, Suski zaznaczył, że będzie to też zależało od koncepcji artystów. - Nie rozstrzygamy w tej chwili konkretnej lokalizacji. Ona będzie się wyłaniać w trakcie prac nad pomnikami - dodał.

 

"Polityczna zła wola"

 

Posłowie byli pytani o stanowisko warszawskiego ratusza, który wyklucza budowę pomników na Krakowskim Przedmieściu ze względu na negatywną opinię konserwatora zabytków; uważa on, że Krakowskie Przedmieście to przestrzeń zamknięta, nie ma w niej miejsca na nowe elementy.

 

- Miasto mogłoby się przejść, zobaczyć, jest tam wiele miejsc, w których niejeden pomnik mógłby stanąć. Odczytujemy to po prostu jako polityczną złą wolę - mówił Suski. W ocenie Sasina "nie ma takich decyzji i takich opinii, które nie mogą ulec zmianie". - Jesteśmy przekonani, że będziemy w stanie w racjonalnej rozmowie przekonać władze miasta do tego, by pomniki w tej przestrzeni stanęły - dodał.

 

Sasin zaznaczył, że zgodnie z prawem za kwestie związane z ochroną zabytków odpowiada administracja rządowa, konkretnie Generalny Konserwator Zabytków, w randze wiceministra kultury i dziedzictwa narodowego. - Administracja rządowa może na drodze porozumień przekazywać część swoich kompetencji samorządom. Tak się zdarzyło w Warszawie, w wielu innych miastach taki model funkcjonuje, stąd samorząd warszawski wykonuje część kompetencji Generalnego Konserwatora Zabytków - podkreślił poseł.

 

- Porozumienie może być zawarte, ale może być również rozwiązane, taka jest natura i urok porozumień - podkreślił Sasin.

 

"Czekamy zbyt długo"

 

W jego ocenie warszawski ratusz źle wywiązuje się ze zobowiązań dotyczących ochrony zabytków. Jak mówił, w stolicy dochodziło do nadmiernej ingerencji w zabytkową zabudowę; wymienił m.in. realizację biurowca nieopodal pl. Zamkowego oraz - jak to określił - dewastację pierwszego wysokościowca Prudential przy pl. Powstańców Warszawy.

 

Ponadto, zdaniem Sasina, opinie stołecznego konserwatora w sprawie budowy pomników na Krakowskim Przedmieściu świadczą o tym, że pełni on rolę funkcjonariusza politycznego. Jak powiedział poseł, za prezydentury Hanny Gronkiewicz-Waltz na pl. Hoovera została zbudowana restauracja, co sprawia, że argument o braku miejsca jest całkowicie chybiony. - Te przykłady mogą skłaniać do poważnego rozważenia, czy takie porozumienie nie powinno zostać rozwiązane - zaznaczył poseł.

 

Sasin był dopytywany, czy wobec oporu władz miasta nie lepiej byłoby poczekać z budową do wyborów samorządowych w 2018 r. Odpowiedział: "Czekamy zbyt długo". Jak zauważył, minęło już sześć lat od katastrofy, a jej ofiary nadal nie doczekały się odpowiedniego upamiętnienia w Warszawie, z którą prezydent Lech Kaczyński był bardzo związany, podczas gdy w wielu innych miastach pomniki już stoją.


Pomniki mają być gotowe w 2018 r.


10 kwietnia 2016 r. w 6. rocznicę katastrofy smoleńskiej, w wystąpieniu przed Pałacem Prezydenckim, prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że na Krakowskim Przedmieściu musi stanąć pomnik smoleński oraz pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Komitet Budowy Pomników zawiązał się 28 kwietnia. - Liczymy, że na 8. rocznicę tragedii smoleńskiej pomniki będą gotowe - mówił pod koniec kwietnia Jarosław Kaczyński.

 

PAP