Wstrzymanie akcji poszukiwawczej jest związane z pogodą, która w tej chwili panuje nad morzem - wyjaśnił kom. Czerwiński. Dodał, że także dziś wywieszono czerwoną flagę oznaczającą zakaz wstępu do wody.

 

Brzeg wciąż patrolowany

 

- Policjanci skupiają się w tej chwili na patrolowaniu wybrzeża między Ustką a Rowami - poinformował policjant. Zaznaczył, że działania te prowadzone są nieprzerywanie od momentu otrzymania zgłoszenia o zaginięciu siedmiolatki.

 

W akcji pomagają przedstawiciele różnych służb, między innymi straży granicznej i straży pożarnej.

 

"Ktoś zawinił"

 

Czerwiński przypomniał, że w poniedziałek przy pomocy łodzi i płetwonurków bardzo dokładnie i szczegółowo przeczesywano Bałtyk. Policjanci pracują, aby wyjaśnić jakie były okoliczności zdarzenia.

 

- Przeprowadziliśmy oględziny, przesłuchujemy świadków, zabezpieczamy dokumentację pracy służby ratowniczej na plaży. Ktoś zawinił, ale musimy ustalić kto - podsumował komisarz Czerwiński.

 

Mimo zakazu

 

Siedmiolatka weszła do morza w niedzielę razem z ojcem, który trzymał na rękach młodsze dziecko. Chłopczyk w pewnym momencie zaczął się wiercić i ojciec prawdopodobnie odszedł na chwilę tracąc z oczu dziewczynkę. Gdy wrócił jego córki już nie było. Ojciec wszedł do wody z dziećmi mimo czerwonej flagi i wysokich fal.

 

Mężczyzna wszczął alarm dopiero dwie godziny po zdarzeniu. Wcześniej rodzice szukali dziecka na własną rękę.

 

Tego samego dnia w Łebie podczas kąpieli w Bałtyku zaginęła 11-letnia dziewczynka. W poniedziałek przed południem policjanci przeszukujący wybrzeże wyłowili na plaży w Sasinie zwłoki. Rodzina zidentyfikowała ciało dziecka i potwierdziła, że jest to zaginiona jedenastolatka.

 

Polsat News