Ustawa w sprawie tych zmian została wcześniej przyjęta przez parlament, a ponieważ dotyczy poprawek do konstytucji, wymaga zatwierdzenia w referendum, które gabinet Renziego chce zorganizować na jesieni.

 

Celem wielkiej politycznej reformy jest w zamierzeniach rządu usprawnienie pracy parlamentu i procesu legislacyjnego. Reforma nie odnosi się zaś do uprawnień rządu.

 

Polemiki i kontrowersje

 

Teraz, po poniedziałkowej decyzji Sądu Najwyższego, Rada Ministrów ma 60 dni na wyznaczenie daty głosowania w sprawie reformy konstytucyjnej, wywołującej polemiki i kontrowersje, także w rządzącej Partii Demokratycznej kierowanej przez Renziego.

 

Niektórzy politycy z tej formacji oraz cała opozycja protestują przeciwko kluczowemu aspektowi reformy, czyli faktycznemu osłabieniu roli Senatu, co w praktyce oznacza częściowe zniesienia dwuizbowości i uczynienie z tej izby odpowiednika rady regionów.

 

W nowym Senacie ma zasiadać 95 osób: 21 burmistrzów miast i 74 radnych - senatorów, wyznaczanych przez rady poszczególnych regionów jako ich delegaci. Jako potencjalnych kandydatów do Senatu mają ich wskazywać wyborcy podczas wyborów samorządowych.

 

Ponadto pięć mandatów senatorskich przewidziano dla osób wskazanych przez prezydenta i mianowanych na siedem lat. Obecnie w izbie zasiada 315 senatorów.

 

Nowa izba wyższa będzie miała kompetencje dotyczące wyłącznie reform i ustaw konstytucyjnych, a nie zwyczajnych przepisów legislacyjnych. Jej członkowie będą dalej objęci takim samym immunitetem jak deputowani.

 

Poza tym reforma podnosi wymaganą liczbę podpisów pod obywatelskimi projektami ustaw z 50 do 150 tysięcy.

 

Kolejna istotna zmiana to zniesienie prowincji jako jednostki administracyjnej.

 

Zarzucają Renziemu arogancję i chęć zdobycia większej władzy

 

Mniejszościowa grupa w Partii Demokratycznej Renziego zapowiedziała, że będzie głosować przeciwko reformie zarzucając premierowi arogancję i chęć zdobycia większej władzy. Premier mówi zaś, że trzeba usprawnić i odnowić rządzenie oraz położyć kres politycznym impasom.

 

Parlamentarna opozycja, zarówno populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd, jak i prawicowa Forza Italia, zaapelowała w poniedziałek do Matteo Renziego, by w związku z decyzją Sądu Najwyższego natychmiast wyznaczył termin referendum. Wcześniej zarzucała mu, że gra na czas, by przekonać przeciwników do głosowania za zmianą konstytucji.

 

Sam szef rządu deklarował, że ustąpi ze stanowiska w razie przegranej w referendum.

 

PAP