Jak poinformował PZPC, w organizmie Zielińskiego wykryto niedozwolony środek o nazwie nandrolon. Pozytywny wynik dała kontrola przeprowadzona już w Rio de Janeiro. Jej wynik potwierdziło badanie próbki B.

 

- Jest to dla całego środowiska ciężarowego w Polsce, wielki szok i cios jednocześnie. Chcę wszystkich Polaków szczerze przeprosić, że muszą się podczas Igrzysk Olimpijskich rozgrywanych w Rio wstydzić przed całym światem z powodu afery wywołanej przez przedstawiciela Podnoszenia Ciężarów - powiedział Szymon Kołecki, prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, cytowany w oświadczeniu związku.

 

Zieliński jest tegorocznym mistrzem Europy w kategorii 94 kg i wicemistrzem z Tel Awiwu. W 2012 roku uczestniczył w igrzyskach w Londynie. W tej samej kategorii występuje jego brat Adrian, który broni złota olimpijskiego zdobytego przed czterema laty.

 

Decyzję o wykluczeniu zawodnika z reprezentacji podjął prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzej Kraśnicki.

 

PKOl czeka na wyniki badania próbki B

 

W poniedziałek od rana w Rio de Janeiro panowało duże zamieszanie wokół Tomasza Zielińskiego, młodszego brata Adriana, mistrza olimpijskiego z Londynu w kat. 85 kg. W Brazylii obaj mieli reprezentować Polskę w kat. 94 kg.

 

Początkowo nikt z polskiej misji olimpijskiej nie chciał potwierdzić nieoficjalnej informacji, która dotarła do dziennikarzy. - Do misji nie dotarł żaden oficjalny dokument w tej sprawie - powiedziała szefowa misji Marzenna Koszewska.

 

Sam zawodnik przebywa nadal w wiosce, mimo że zgodnie z przepisami powinien ją opuścić. Miało się to stać po otrzymaniu wyniku próbki B, który według PZPC również był pozytywny.

 

- Najpierw informację dostanie misja olimpijska, a później dopiero federacja - mówił wczesnym popołudniem w Rio Kołecki, który nie pojechał do Brazylii. Szef związku przebywa w kraju, zamiast niego do Rio pojechał jeden z trenerów.

 

W kilka godzin po ujawnieniu wyniku badania próbki A, Polska Misja Olimpijska oficjalnie potwierdziła, że w dniu 6 sierpnia otrzymała od służb Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wiadomość, że badanie antydopingowe próbki A moczu pobranej w dniu 31 lipca od Tomasza Zielińskiego, wykazało obecność w jego organizmie zabronionego środka - 19-Norandrosterone.

 

Następnego dnia w obecności zawodnika i przedstawiciela misji medycznej reprezentacji, w akredytowanym przez WADA laboratorium antydopingowym w Rio de Janeiro otwarto próbkę B i poddano ją analizie. Wyniku badania polska misja jeszcze nie otrzymała - podkreślono w oficjalnym komunikacie.

 

W przypadku, gdyby badanie próbki B również wykaże obecność zabronionego środka, Tomasz Zieliński zostanie skreślony ze składu reprezentacji Polski na igrzyska.

 

Miał nie jechać na igrzyska

 

Wyjazd Tomasza Zielińskiego na igrzyskach budził kontrowersje już w czerwcu. Wówczas Szymon Kołecki, prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów wspólnie ze sztabem szkoleniowym reprezentacji zdecydował o skreśleniu go z listy zawodników przygotowujących się do Rio wraz z innym sztangistą Krzysztofem Szramiakiem.

 

- To była trudna decyzja, ale nie mieliśmy innego wyjścia. Obaj lekceważyli sobie cykl przygotowań do igrzysk, nie przyjeżdżali na obowiązkowe zgrupowania, przysyłali zwolnienia lekarskie, swoją absencję tłumaczyli różnymi, dziwnymi powodami. Chcieli trenować wyłącznie w klubach, a na to nie ma zgody. O konkretnych powodach nie chcę mówić, ale jedno jest bezsporne: zawodnik przygotowujący się do najważniejszej imprezy czterolecia powinien być pod opieką i kontrolą kadry szkoleniowej po to, aby nic się nie wydarzyło, aby nagle nie pojawiła się u niego poważna "zwyżka formy" - tłumaczył Kołecki.

Jak dodał prezes PZPC, wszyscy kadrowicze trenujący na centralnych zgrupowaniach są pod ciągłą kontrolą, przeszli już całą serię badań antydopingowych, wszyscy są "czyści".

- Nie możemy sobie pozwolić na "wpadki", które były udziałem kilku reprezentacji podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata w USA, tym bardziej, że w Rio de Janeiro kontrole antydopingowe będą nasilone - dodał szef PZPC.

 

Decyzję Kołeckiego uchylił jednak Zarząd Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów stosunkiem głosów 6 do 3. Jedna osoba wstrzymała się od głosu.

 

polsatnews.pl, PAP