Mimo że spotkanie zakończyło się po dwóch setach, i tak trwało blisko dwie i pół godziny. Żaden z zawodników nie oddał rywalowi gema przy swoim podaniu, ale więcej break pointów bronił najwyżej rozstawiony w turnieju olimpijskim Djoković.

 

Obaj tenisiści po zakończeniu meczu przytulili się do siebie, obaj mieli też łzy w oczach, jednak z zupełnie innych powodów. Serb, który na igrzyskach w Londynie przed czterema laty przegrał z del Potro w meczu o brązowy medal, był zrozpaczony z powodu porażki w Rio, podczas gdy Argentyńczyk płakał ze szczęścia.

 

Był to ich 15. pojedynek w ważnych turniejach. Del Potro pokonał wyżej notowanego rywala czterokrotnie, w tym dwa razy w rywalizacji olimpijskiej.

 

 

Powrót Argentyńczyka po kontuzji

 

Argentyńczyk wraca do gry na najwyższym światowym poziomie po długotrwałej kontuzji nadgarstka. W kolejnej rundzie zmierzy się z Portugalczykiem Joao Sousą.

 

- To był cudowny wieczór. Nie spodziewałem się, że będę w stanie rywalizować na tak wysokim poziomie. Nie pomyślałem nawet, że mogę wygrać. Walczyłem o to, by w ogóle powrócić do tenisa, i od razu pokonałem +numer jeden+. To było dwie i pół godziny spektakularnego pojedynku - powiedział del Potro.

 

"Trudno się z tym pogodzić"

 

- To jedna z najbardziej dotkliwych porażek w karierze. Trudno się z tym pogodzić. Nie pierwszy raz przegrałem mecz, ale ten turniej jest wyjątkowy. Del Potro był lepszy. Gdy toczyliśmy walkę o ważne punkty, grał niesamowicie. Należą mu się gratulacje - przyznał najwyżej rozstawiony w Rio Serb, który przegrał w tym roku dopiero piąty raz.

 

- To ogromne rozczarowanie dla mnie. Ale jako jego przyjaciel cieszę się z jego sukcesu, tym bardziej biorąc pod uwagę, ile ostatnio przeszedł - powiedział o rywalu, który dopiero wraca do najwyższej dyspozycji po długotrwałych kontuzjach i łącznie trzech operacjach obu nadgarstków.

 

Djoković nie stracił jeszcze szansy na zdobycie olimpijskiego medalu. Wciąż rywalizuje w grze podwójnej w parze z Nenadem Zimonjicem. W pierwszej rundzie Serbowie wyeliminowali Chorwatów Marina Cilica i Marina Draganję, w kolejnej zmierzą się w rozstawionymi z numerem trzecim Brazylijczykami Marcelo Melo i Bruno Soaresem.

 

PAP