Irańskie władze sądownicze tłumaczyły w niedzielę, że Szahram Amiri "dostarczył wrogowi kluczowych informacji na temat państwa".

 

Wcześniej o straceniu fizyka jądrowego poinformowało BBC, powołując się na rozmowę z jego matką. Według niektórych doniesień Amiri dysponował szeroką wiedzą na temat irańskiego programu nuklearnego.

 

W 2009 roku fizyk zaginął podczas pielgrzymki do Mekki. Rok później odnalazł się w Stanach Zjednoczonych, gdzie według jego relacji był przetrzymywany i "poddany intensywnej presji psychicznej, aby ujawnił ważne informacje" amerykańskim służbom wywiadowczym.

 

Witali jak bohatera, skazali za zdradę

 

13 lipca 2010 roku naukowiec pojawił się w pakistańskiej ambasadzie w Waszyngtonie i poprosił o pomoc w powrocie do Iranu. Niedługo po tym Amiri przyleciał do Teheranu, gdzie witany był jak bohater (na zdj.).

 

Niecały rok po powrocie fizyk jądrowy został jednak aresztowany i skazany przez sąd za zdradę. Dostał wyrok wieloletniego więzienia.

BBC przypomniało, że Amerykanie zaprzeczali jakoby mężczyzna został przez nich porwany. Zdaniem źródeł amerykańskich naukowiec współpracował dobrowolnie i przekazał ważne informacje z własnej woli.

 

14 lipca 2015 roku sześć mocarstw - USA, Rosja, Chiny, Francja, Wielka Brytania i Niemcy - osiągnęło porozumienie z Iranem, mające na celu ograniczenie programu nuklearnego tego kraju.

 

Mniej atomu - mniej sankcji

 

Umowa przewiduje, że Iran zrezygnuje z dążenia do uzyskania broni nuklearnej, w zamian za stopniowe znoszenie sankcji nałożonych na ten kraj przez Zachód. Ma to jednak nastąpić dopiero wówczas, gdy Iran spełni wszystkie warunki umowy.

 

Porozumienie wprowadza też embargo na dostawy broni konwencjonalnej do Iranu przez pięć lat oraz zakaz eksportu do tego kraju pocisków zdolnych do przenoszenia głowic nuklearnych. Strona irańska przystała na wiele technicznych ograniczeń, zachowując prawo do pokojowego programu nuklearnego.

 

PAP