- Czytaliśmy o zaniepokojeniu w Turcji, że pan Gulen, starszy, słabego zdrowia przywódca religijny, ma zamiar uciec do innego kraju. To absurd - powiedział adwokat Reid Weingarten na konferencji prasowej w Waszyngtonie.

 

Dodał, że Gulen ma zamiar pozostać w swojej siedzibie w górach Pensylwanii, gdzie mieszka od 1999 roku. Kaznodzieja konsekwentnie zaprzecza, jakoby miał jakikolwiek związek z próbą zamachu.

 

Sprawa w sądzie z ubiegłego roku "finansowana przez Ankarę"

 

Weingarten i drugi adwokat Michael Miller wyrazili wątpliwość co do jakości dowodów przeciwko Gulenowi, o których mówi turecki rząd. Przypomnieli sprawę przeciwko kaznodziei, wytoczoną przed sądem federalnym Pensylwanii w ub. roku, która - ich zdaniem - była finansowana przez władze w Ankarze.

 

Gulenowi zarzucono, że w 2009 r. wygłosił kazanie, w którym zawarł zaszyfrowane wezwanie do swoich zwolenników, by prześladowali członków pewnej sekty religijnej. Drugi zarzut dotyczył popularnego programu tureckiej telewizji, w którym również miały być ukryte wiadomości do zwolenników kaznodziei. Sąd w czerwcu oddalił zarzuty.

 

Jednak przedstawiciele tureckich władz uważają - pisze Reuters - że były one jak najbardziej uzasadnione, gdyż Gulen działa z ukrycia i komunikuje się ze swoimi zwolennikami za pomocą zaszyfrowanych przekazów.

 

Z nakazem aresztowania

 

W czwartek sąd w Stambule wydał nakaz aresztowania Gulena. Napisano w nim, że Gulen "nakazał przeprowadzenie próby zamachu stanu z 15 lipca".

 

Ankara oficjalnie nie złożyła jeszcze formalnego wniosku do władz USA o ekstradycję tego przeciwnika prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, ale według agencji Associated Press czwartkowy nakaz aresztowania może być tego zapowiedzią. Wysocy rangą przedstawiciele władz Turcji wielokrotnie domagali się od USA wydania Gulena, którego nazywają terrorystą. Waszyngton chce jednak, aby najpierw Ankara przedstawiła dowody na udział kaznodziei w spisku; podkreślił też, że proces ekstradycji musi toczyć się ustalonym trybem.

 

PAP