W nakazie aresztowania napisano, że Gulen, który od 1999 roku mieszka w Pensylwanii, "nakazał przeprowadzenie próby zamachu stanu z 15 lipca".

 

Ankara oficjalnie nie złożyła jeszcze formalnego wniosku o ekstradycję tego przeciwnika prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, ale według agencji Associated Press czwartkowy nakaz aresztowania może być do tego preludium. 75-letni Gulen zaprzecza, jakoby był zaangażowany w niedawną próbę obalenia rządu.

 

USA chce, by Turcja najpierw przedstawiła dowody

 

Wysocy rangą przedstawiciele władz Turcji wielokrotnie domagali się od USA wydania Gulena, którego nazywają terrorystą. Waszyngton chce jednak, aby najpierw Ankara przedstawiła dowody na udział kaznodziei w spisku, oraz podkreśliły, że proces ekstradycji musi toczyć się ustalonym trybem.

 

Anatolia podaje, że Gulenowi zarzuca się m.in. "próbę wyeliminowania rządu Republiki Turcji lub uniemożliwienia mu wykonywanie swych obowiązków". Według sądu spiskowcy próbowali zamordować Erdogana, porwali szefa sztabu generalnego Hulusiego Akara i innych wojskowych, zbombardowali parlament i zabili policjantów oraz cywilów, którzy stawiali im opór.

 

Gulen to dawny sojusznik Erdogana, który uznaje go obecnie za swego największego wroga.

 

Kolejny nakaz aresztowania

 

Nie jest to pierwszy nakaz aresztowania Gulena wydany przez turecki sąd. W grudniu 2014 roku oskarżano go o utworzenie grupy terrorystycznej lub kierowanie nią.

 

Władze w Ankarze uznają ruch Gulena o nazwie Hizmet (Służba) za organizację terrorystyczną. Hizmet promuje umiarkowany islam w wielu krajach i posiada ogromną sieć szkół, organizacji pozarządowych oraz firm.

 

Według tureckich władz Gulen stał na czele "równoległego państwa" i wprowadzał swoich zwolenników na kluczowe stanowiska w instytucjach państwa, w tym w policji i sądownictwie.

 

Dzień po próbie zamachu stanu władze rozpoczęły czystki, bezprecedensowe odkąd Partia Sprawiedliwości i Rozwoju doszła do władzy w 2002 roku na fali poparcia dla powrotu umiarkowanego islamu do tureckiej polityki. Od 16 lipca w Turcji tymczasowo aresztowano ponad 11 tys. osób, a 5,8 tys. zostało zatrzymanych. Prawie 70 tys. zawieszono w obowiązkach lub zwolniono. Chodzi o pracowników urzędów, sądownictwa, szkolnictwa, służby zdrowia, wojska czy mediów. W trakcie puczu śmierć poniosło co najmniej 270 osób.

 

PAP