Zdarzenie miało miejsce w ubiegły czwartek. Gdy mężczyzna stracił psa z zasięgu wzroku, rozpoczął poszukiwania. - Zacząłem szukać, chodzić, wołać i nagle usłyszałem dwa strzały. Ruszyłem w stronę domu, by zobaczyć, czy pies wrócił. Przez pięć dni córka, zięć i ja chodziliśmy i szukaliśmy po polach. Psa nie znaleźliśmy - powiedział Piotr Szczepański w rozmowie z Radiem Szczecin.

 

Opalone ciało

 

W poniedziałek do właściciela psa odezwał się mieszkaniec sąsiedniej wsi, który znalazł na łące martwe zwierzę. Czworonóg znajdował się dokładnie tam, gdzie został spuszczony ze smyczy. Leżał opalony. Miał ranę od postrzału.

 

Sprawą zajmuje się policja. Przesłuchano właściciela psa oraz mężczyznę, który odnalazł martwego czworonoga. Policjanci czekają na opinię weterynarza.

 

Analizowane mają być dzienniki kół łowieckich, które prowadzą w pobliżu polowania.

 

radioszczecin.pl