Trwający  od 1 sierpnia Międzynarodowy Tydzień Karmienia Piersią propaguje karmienie wyłącznie mlekiem matki przez pierwsze pół roku życia dziecka w celu zapewnienia jego prawidłowego rozwoju. Tydzień został ustanowiony w 1990 roku przez UNICEF.

 

W tym roku akcja uzyskała nieoczekiwaną przez jej organizatorów promocję. Wszystko za sprawą tych wpisów Marka Migalskiego, politologa i byłego europosła.

  

 

W ten sposób Migalski skomentował sprawę Liwii Małkowskiej, która domaga się 10 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosin w mediach od właściciela sopockiej restauracji, w której kelner miał odesłać ją do WC, kiedy chciała nakarmić dziecko piersią.

 

- Czułam się, jakby ktoś mi dał w twarz - powiedziała. Podkreśliła, że walczy w imieniu wszystkich kobiet, które nie mogą czuć się swobodnie karmiąc w ten sposób w miejscach publicznych.

 

Komentarz Migalskiego wywołał lawinę kolejnych. On sam stwierdził później, że pozwolił sobie na uwagę, bo "choć rozumie racje matek", to "jednak chciałby, by żeby one zrozumiały racje takich osób, jak on, które nie życzą sobie, by kobiety wyciągały nad talerzem cycek".

 

Słowa politologa skrytykował w czwartek sam minister zdrowia. Konstanty Radziwiłł stwierdził, że "karmienie piersią jest czynnością nie tylko naturalną, ale wręcz zasługującą na jak najszersze wsparcie", a "piętnowanie kobiet za karmienie w miejscach publicznych jest nie do zaakceptowania".

 

Wcześniej internauci zaczęli odnosić się do sprawy:

 

Publicysta Tomasz Terlikowski w serii wpisów stanął w obronie prawa kobiet:

 

Kolejny publicysta, Rafał Ziemkiewicz, postanowił zwrócić uwagę na aspekt wizualny:

Na Twitterze pojawiły się także pytania, czy skoro publiczne karmienie piersią dla niektórych jest takim problemem, sztuka powinna być cenzurowana, tak by nie epatować dzieckiem przy piersi matki.

 

polsatnews.pl