Słowa prezydenta Francji to reakcja na atak Trumpa na rodziców muzułmańskiego oficera armii USA, Humayuna Khana, który zginął w Iraku, ratując swych żołnierzy. Na konwencji Demokratów w Filadelfii ojciec oficera, Khizr Khan, skrytykował znanego z kontrowersyjnych wypowiedzi Trumpa za wezwanie do zakazu wjazdu muzułmanów do USA. Kandydat GOP odpowiedział na to złośliwościami pod adresem jego żony, która stała obok przemawiającego męża, ale nie odezwała się ani słowem. Trump sugerował, że "nie pozwolono" jej mówić. Podtrzymał też apel o zamknięcie granic USA przed wyznawcami islamu.

 

Prezydent Francji nazwał te słowa "raniącymi i upokarzającymi". Dodał, że "demokracja to także poważne pytanie w kontekście autorytarnych tendencji, które się rodzą, szczególnie w Stanach Zjednoczonych"".

 

- Trump jeszcze nie został wybrany, (...) ale jeśli Amerykanie go wybiorą, pociągnie to za sobą konsekwencje, bo wybory amerykańskie to wybory światowe - podkreślił Hollande.

 

PAP