5-letniemu chłopcu z Piły (woj. wielkopolskie) anonimowi ludzie prawdopodobnie uratowali życie dwa razy w ciągu dnia. Najpierw po południu policjanci dostali informację, że na parapecie jednego z mieszkań na drugim piętrze siedzi dziecko. Wezwano strażaków, którzy do pokoju weszli przez balkon.

 

W mieszkaniu był chłopiec i jego 36-letnia matka, która spała pijana - miała prawie trzy promile alkoholu. Policjanci przekazali chłopca pod opiekę babci. Dwie godziny później do funkcjonariuszy wpłynęło zgłoszenie, że z rzeki wyłowiono dziecko - okazało się, że był to ten sam 5- latek. Przemarznięty chłopiec trafił do szpitala. Zgłosiła się po niego babcia, która też okazała się pijana.

 

Sprawa przed sądem

 

- Od maja toczy się postępowanie w zakresie sprawowania pieczy nad tym dzieckiem. Sąd podjął decyzję o jego tymczasowym umieszczeniu u babci. Teraz, jak się okazało, babcia też nie podołała opiece - powiedział Dariusz Małecki, wiceprezes Sądu Rejonowego w Pile.

 

Ze szpitala chłopiec trafił więc do pogotowia rodzinnego.

 

Polsat News