Nycz podkreślił, że pojawiające się obawy, że Światowe Dni Młodzieży mogą się nie udać, nie sprawdziły się. Ocenił, że zarówno przez stronę kościelną, jak i przez władze państwowe i samorządowe, wydarzenie to było "bardzo starannie, pracowicie, gorliwie przygotowane". - Z pewnym dużym zaufaniem panu Bogu, że się uda - ale zaufaniem nie na wiwat czy wyrost, tylko zaufaniem, które było poparte rzetelną pracą ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, porządek - trzeba tym wszystkim ludziom, ale także Panu Bogu, podziękować - dodał.

 

- To były wspaniałe Dni i wierzę gorąco, że one się nie skończyły i nie skończą szybko. Powinniśmy do tego wracać - nie tylko my Polacy, ale wszyscy, którzy byli z całego świata na tych Dniach Młodzieży i próbować budować swoje życie na tym, co usłyszeliśmy, przeżyliśmy, wymodliliśmy i przereflektowaliśmy w naszym życiu. Po to są Światowe Dni Młodzieży, żeby każdy człowiek w pewnym etapie swojego życia raz czy dwa razy (...) takie coś przeżył - mówił.

 

Jak mówił, podczas ŚDM młodzież z całego świata nawiązywała ze sobą więź.

 

- Tam była radość i rozmaite elementy takiego (...) świeckiego przeżywania czasu w Krakowie. Ale to wszystko było podporządkowane wielkiej całości, jaką było spotkanie Kościoła i spotkanie z papieżem Franciszkiem - powiedział.

 

"Franciszek mówi obrazem"

 

Kardynał wspominał niedzielną homilię papieża Franciszka, która była zbudowana wokół trzech przeszkód, jakie Zacheuszowi przeszkadzały spotkać Jezusa. Podkreślił, że papież ma wspaniały dar "mówienia obrazem" do młodzieży, która właśnie takimi obrazami żyje.

 

- Potrafi mówić obrazowo i potrafi, tak jak doskonały pedagog, wziąć kilka obrazów, pojęć i wokół tych pojęć (...) budować narrację. Czyli wychodzi nie od doktryny do życia, tylko wychodzi od życia, doświadczenia życiowego. To jest takie nowoczesne captatio benevolentiae czyli "chwycenie życzliwości". I dochodzi do spraw trudnych, do Ewangelii, która jest radosną nowiną (...), ale wymagającą od człowieka i tak to papież przedstawił - komentował kard. Nycz.

 

Zaznaczył też wagę homilii wygłoszonej przez papieża na Jasnej Górze. - My w ciągu tego roku (...) 1050-lecia chrztu nie potrafiliśmy tak trafnie, celnie dokonać syntezy tego tysiąclecia od chrztu Mieszka aż do dzisiaj, jak on to potrafił zrobić w tym kazaniu, pokazując Matkę Boską nie od strony władzy, nie od strony jakiegoś przełożeństwa, a pokazując Matkę Najświętszą od strony służby - oceniał.

 

Dodał, że relacje medialne podczas ŚDM były przykładem użycia mediów do ewangelizacji młodych ludzi. - Bez nich dzisiaj nie da się ewangelizować, a przynajmniej nie da się człowieka przyprowadzić do Jezusa - ocenił.

 

PAP