Lotnisko w Chambery obsługuje rocznie ponad 250 tysięcy pasażerów. Od kilku lat we francuskich portach lotniczych obowiązują zaostrzone kontrole bezpieczeństwa, także przy zatrudnianiu nowych pracowników.

 

"Petitjean nie miałżadnych problemów z policyjną kontrolą, przeszedł też ocenę psychologiczną" - twierdzi źródło zbliżone do śledztwa w sprawie ataku na kościół w Normandii.

 

"Miał on opinię pracowitego, przyjaznego młodego człowieka, który nie stwarza żadnego zagrożenia dla pasażerów" - dodaje źródło.

 

Podejrzany z listy

 

Abdel Malik Nabil Petitjean zatrudnił się na lotnisku w Chambery w grudniu ubiegłego roku i pracował tam do kwietnia br. W czerwcu 19-latek został zatrzymany przez tureckie służby bezpieczeństwa, gdy próbował przedostać się do Syrii, by przyłączyć się do sił Państwa Islamskiego (IS). Od tamtego czasu znajdował się na na francuskiej liście osób podejrzanych o terroryzm.

 

Związana z Państwem Islamskim agencja prasowa Amak opublikowała w czwartek nagrane na kilka dnia przed atakiem w Normandii wideo, w którym urodzony we Francji Petitjean apeluje do muzułmanów, by dokonywali masowych mordów "używając noży i innych narzędzi".

 

Jak podkreśla agencja AFP, w nagraniu obfitowały pogróżki pod adresem Francji, w tym wobec prezydenta Francois Hollande'a i premiera Manuela Vallsa.

 

Było to kolejne nagranie dotyczące ataku na kościół w Normandii. W środę agencja Amak opublikowała film wideo z obydwoma zamachowcami, którzy przysięgają wierność szefowi tej dżihadystycznej organizacji Abu Bakrowi al-Bagdadiemu.

 

Zidentyfikowano drugiego terrorystę

 

W czwartek francuska prokuratura poinformowała, że ustaliła również tożsamość drugiego zamachowca, który brał udział w brutalnym zabójstwie. Jest nim 19-letni Adel Kermiche urodzony we Francji, znany służbom jako dżihadysta.

 

Kermiche usiłował w ub. roku przedostać się do Syrii, a po jego powrocie do Francji w maju postawiono mu zarzuty przynależności do organizacji terrorystycznej i umieszczono w areszcie. W marcu br. areszt zamieniono warunkowo na areszt domowy, z obowiązkiem noszenia bransoletki elektronicznej. Miał zgodę na opuszczanie mieszkania na kilka godzin dziennie.

 

Premier Manuel Valls przyznał w piątek w wywiadzie dla dziennika "Le Monde", że decyzja sądu o wypuszczeniu dżihadysty na wolność była błędem.

 

Do wtorkowego ataku na kościół w miasteczku Saint-Etienne-du-Rouvray przyznało się Państwo Islamskie.

 

Napastnicy wtargnęli do kościoła w czasie porannej mszy i wzięli pięciu zakładników: księdza, dwie siostry zakonne oraz dwóch wiernych. Jednej zakonnicy udało się zbiec i zaalarmować policję. 86-letniemu proboszczowi, ks. Jacques'owi Hamelowi napastnicy poderżnęli gardło. Poważnie ranny został także jeden z parafian.

 

Napastnicy zostali zastrzeleni, gdy wyszli na otoczony przez policję dziedziniec kościoła, krzycząc "Allah Akbar - Bóg jest wielki".

 

PAP