Właścicielka kota zorientowała się, co się stało, kiedy usłyszała donośny, dudniący odgłos dobiegający z obracającego się bębna pralki. Jej mąż nie potrafił powiedzieć, gdzie jest Bobby, więc musiał być w pralce. Przeżył tylko dzięki szybkiej reakcji kobiety.

 

9-miesięczny kotek był na skraju zapaści - był przemoczony, a jego organizm wyziębiony. W szpitalu weterynaryjnym Bobby został wysuszony i ogrzany, otrzymał ponadto kroplówkę. W ciągu kilku godzin jego stan się ustabilizował i kolejnego dnia kotek był gotowy do powrotu do domu.

 

Bobby od zawsze lubił wchodzić do pralki. - Chętnie do niej wchodzi, więc staram się, aby bęben zawsze był zamknięty i trzymam go z daleka, kiedy ładuję pralkę przed praniem. Sprawdzam ją także przed włączeniem. Tym razem kot był na zewnątrz, ale musiał wślizgnąć się z powrotem do mieszkania i wskoczyć do pralki, kiedy byłam odwrócona - powiedziała właścicielka kota.

 

Bobby swoją lekcję dostał. Trzyma się już z daleka od pralki.

 

pdsa.org.uk