Pierwszy raz sprawą kradzieży wózka należącego do Igora Buczkowskiego zajęliśmy się 31 maja. Kilka dni wcześniej ktoś włamał się do schowka w bloku przy ul. Nocznickiego na warszawskich Bielanach i ukradł kosztujący 25 tysięcy złotych, kupiony m.in. dzięki dofinansowaniu z PFRON-u, wózek. Igor cieszył się nim rok.

 

Rodzina Igora stanęła w obliczu wyzwania, gdyż 21-latek był uziemiony w domu. Postanowili więc, że tymczasowo korzystać będzie ze swojego starego, wartego ok. 20 tys. złotych wózka. Problem był jeden, że pojazd był za mały.

 

Tydzień temu Buczkowscy pojechali na rodzinną uroczystość. Po niej wózek został w autokarze należącym do ojca Igora, który był zaparkowany nieopodal bloku. I właśnie stamtąd ktoś go ukradł.

 

Sprawą zajęli się policjanci z Bielan.

 

I kilka dni temu doszło do przełomu. Funkcjonariusze zatrzymali trzy osoby, 21-letniego Tomasza W., 19-letnią Katarzyna L. i 19-letniego Marka M. już usłyszeli zarzuty. 21-latek odpowie za  kradzież z włamaniem i kradzież obu wózków, Katarzyna L. za kradzież, za co grozi jej kara do 5 lat więzienia, a Marek M. za kradzież z włamaniem, które zagrożone jest karą do 10 lat za kratkami.

 

Oba wózki już zostały zwrócone właścicielowi. Problem w tym, że jak polsatnews.pl powiedziała siostra Igora, Agata, "już nikomu nie posłużą". - Złodziejem okazał się sąsiad, który także jest osobą niepełnosprawną i porusza się na podobnym wózku elektrycznym. Oba wózki były u niego w domu – poniszczone, bez niektórych elementów, bez akumulatorów, a to bardzo cenne i kosztowne części, z pociętymi kablami, przemalowane na kolor czarny - dodała.

 

 

 

polsatnews.pl