Seehofer powiedział przed wyjazdowym posiedzeniem rządu Bawarii w Gmund nad jeziorem Tegernsee, że bawarskie władze przedyskutują "wszystkie konieczne posunięcia" niezależnie od tego, jakie stanowisko zajmują Berlin i Bruksela. - Jesteśmy to winni ofiarom zamachów - podkreślił premier, który kieruje równocześnie rządzącą w Bawarii partią CSU.


- Miniony tydzień wstrząsnął Bawarią - powiedział Seehofer dodając, że "nie można w nieskończoność dyskutować".


Seehofer dystansuje się od stanowiska rządu


18 lipca 17-letni uchodźca z Afganistanu zaatakował siekierą i nożem pasażerów w pociągu pod Wuerzburgiem raniąc pięć osób. 22 lipca 18-latek pochodzenia irańskiego zastrzelił w galerii handlowej w Monachium dziewięć w większości młodych osób, a następnie popełnił samobójstwo. 24 lipca 27-letni uchodźca z Syrii wysadził się w powietrze przed restauracją w Ansbach raniąc 15 osób. 


Bawarski premier zaznaczył, że nie akceptuje stanowiska zakładającego, iż "całkowite bezpieczeństwo nie jest możliwe". - To jest wymówka, żeby nie robić nic - powiedział, dystansując się tym samym wyraźnie od rządu centralnego w Berlinie. Zarówno kanclerz Angela Merkel, jak i federalny minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere powtarzali ostatnio kilkakrotnie, że państwo prawa nie może zagwarantować obywatelom "absolutnego bezpieczeństwa".


Seehofer dodał, że apele o rozwagę ze strony członków rządu "nie zastąpią polityki chroniącej obywateli".  


Dokładniejsze kontrole ośrodków dla uchodźców


Szef MSW Bawarii Joachim Herrmann powiedział, że Państwo Islamskie (IS) "prowadzi wojnę" przeciwko Niemcom. Opowiedział się za bardziej widoczną obecnością policji w miejscach publicznych.


Zdaniem Herrmanna należy dokładniej kontrolować ośrodki dla uchodźców. Jak wykazało śledztwo, zamachowiec w Ansbach miał w swoim pokoju substancje chemiczne wystarczające do wyprodukowania kolejnej bomby. - To nie do pomyślenia, żeby nikt nie sprawdzał, co dzieje się w finansowanych przez państwo placówkach - mówił minister.


Bawaria chce zmiany przepisów dot. imigrantów


CSU domaga się dokładniejszych kontroli na granicy. - Nie wolno kontynuować polityki otwartych granic - powiedział Herrmann. W przypadku, gdy nie jest możliwe ustalenie tożsamości imigranta, będzie musiał on pozostać na granicy do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości. Bawaria domaga się ponadto uproszczenia przepisów o deportacji imigrantów, którym odmówiono azylu. Obecnie wielu z nich unika odesłania do kraju pochodzenia.


Bawaria chce też zmiany przepisów umożliwiających użycie Bundeswehry w przypadku zagrożenia terrorystycznego. Obecnie jest to z małymi wyjątkami wykluczone.  


Od jesieni 2015 roku relacje między obiema partiami chadeckimi - CSU i CDU - były ze względu na problem imigrantów bardzo napięte. Seehofer domagał się ograniczenia liczby imigrantów do 200 tys. rocznie i groził Merkel skargą do Trybunału Konstytucyjnego.


Zawarta z inicjatywy Merkel umowa UE z Turcją zahamowała napływ uchodźców do Niemiec, co doprowadziło do odprężenia w stosunkach między CDU i CSU. Ubiegłej jesieni niemiecką granicę co miesiąc przekraczało ponad 200 tys. osób, obecnie ich liczba spadła do 16 tys. Spór między kierowaną przez Merkel CDU a CSU ucichł.

 

PAP