Sąd Rejonowy dla Łodzi Śródmieścia w niedzielę zadecydował o dwumiesięcznym areszcie dla Irakijczyka.

 

- Obywatel Iraku podejrzany jest o posiadanie "śladowych ilości" materiałów wybuchowych - powiedziała dziennikarzom prok. Beata Marczak, szefowa łódzkiego wydziału zamiejscowego departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Marczak pytana o znaczenie terminu "śladowe ilości" podkreśliła, że u zatrzymanego nie stwierdzono takiej ilości materiału wybuchowego, która mogłaby spowodować wybuch. Jak dodała, prokuratura nie ma informacji, aby te śladowe ilości wynikały z faktu, że wcześniej doszło do skonstruowania bomby.

 

- Na podstawie dowodów zebranych do tej pory nie było podstaw, by przedstawić mu zarzut udziału w działalności terrorystycznej" - zaznaczyła prokurator. - Śledztwo w sprawie zostało powierzone łódzkiej delegaturze ABW; prowadzone jest także z udziałem CBŚ i innych jednostek policji - dodała.

 

Przedmiotem działań śledczych jest m.in. ustalenie, jak wyglądała działalność Irakijczyka na terenie Polski oraz innych krajów. - Na obecnym etapie postępowania nie mogę ujawnić o jakie kraje chodzi, ponieważ względy taktyki procesowej i potrzeby śledztwa powodują, że musimy te działania prowadzić w sposób utajniony - dodała. Podała, że aresztowany przebywa w Łodzi i że z jego udziałem będą prowadzone dalsze czynności procesowe zaplanowane przez prokuratorów.

 

 

Marczak odmówiła odpowiedzi na pytania, czy podejrzany działał sam, czy znaleziono przy nim notatki, czy został uprzednio wydalony ze Szwecji, czy podróżował na trasie Kraków-Łódź i czy w związku z jego zatrzymaniem ABW prowadziła czynności w Krakowie.

 

"Dziennik Łódzki": Irakijczyk wynajął kilka mieszkań na trasie przejazdu papieża

 

Pytania inspirowane były doniesieniami "Dziennika Łódzkiego". Według tej gazety, policję zaniepokoiło wskazanie psa od poszukiwania ładunków wybuchowych, który na trasie przejazdu papieża Franciszka w Krakowie wskazał, iż w jednym z mieszkań mogą znajdować się ładunki wybuchowe.

 

Zdaniem gazety stwierdzono, że jeden z obywateli Iraku wynajął kilka mieszkań na trasie przejazdu papieża - udało się ustalić jego tożsamość i namierzyć go; wynajmował w Łodzi dwa mieszkania. "Ponieważ praca operacyjna wskazywała na to, że Irakijczyk wcześniej wielokrotnie poruszał się po łódzkich centrach handlowych, zapadła decyzja o ich sprawdzeniu pod kątem pirotechnicznym. Nieoficjalnie wiadomo też, że przy mężczyźnie znaleziona została lista centrów handlowych i hipermarketów" - pisał "DŁ".

 

- Na obecnym etapie wszystko co łączy się z podejrzanym i jego działalnością jest przedmiotem śledztwa i prokuratura zachowuje te informacje dla siebie - podkreśliła Marczak.

 

Działania ABW

 

Proszona przez o komentarz, ABW poinformowała, że wykonuje zadania zgodnie z zapisami art. 5 ustawy o ABW oraz AW. Ten obszerny artykuł ustawy określa zadania ABW, w tym - rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń godzących w bezpieczeństwo wewnętrzne państwa, w tym - rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw m.in. szpiegostwa, terroryzmu, bezprawnego ujawnienia lub wykorzystania informacji niejawnych, a także nielegalnego wytwarzania, posiadania i obrotu bronią, amunicją i materiałami wybuchowymi.

 

Znaleźli materiały wybuchowe

 

Historia zaczęła się w Krakowie, gdy podczas kolejnych rutynowych działań funkcjonariusze sprawdzali zabezpieczenie drogi, którą będzie przejeżdżał papież Franciszek. Wówczas psy natrafiły na ślady ładunków wybuchowych na trasie.

 

Działania operacyjne doprowadziły śledczych do Łodzi. Poszukiwany był 48-letni Irakijczyk. Mężczyznę namierzono w hostelu w północnej części Łodzi na Bałutach. Personel przyznał, że taki mężczyzna w nim przebywał. Funkcjonariusze w pokoju obcokrajowca znaleźli ładunki wybuchowe oraz zapiski będące dokładnym opisem miejsc w Łodzi, w których planowano zamachy. Na liście znajdowała się m.in. manufaktura i sklepy francuskie.

 

Mężczyznę znaleziono w jednym z dwóch mieszkań, które wynajmował w Łodzi.

 

 

 

Irakijczyk ma 48 lat, a do miasta przyjechał kilka dni temu. Wcześniej przebywał w Szwajcarii, później w Szwecji, skąd został wydalony. Nieoficjalnie wiadomo, że mówi po polsku.

 

Przy sprawie pracują agenci ABW. Sprawdzają, czy mężczyzna współpracował z większą grupą osób. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że nie działał sam.

 

Także nieoficjalnie wiadomo, że materiały wybuchowe znalezione przy mężczyźnie, to tylko część większej ilości ładunków wybuchowych. Trwa ustalanie, gdzie znajdują się pozostałe materiały.

 

Gdzie bywał, z kim się spotykał

 

Rzecznik łódzkiego sądu okręgowego Paweł Urbaniak poinformował, że Irakijczyk miał przy sobie elementarne dokumenty podróży. - Kwestia tożsamości i pobytu są badane. Również miejsca, w których przebywał, osoby z którymi się kontaktował - powiedział rzecznik. Powiedział on także, że brak stałego miejsca zamieszkania Irakijczyka i zagrożenie wysoką karą zadecydowały o tymczasowym aresztowaniu.

 

Potwierdził on, że mężczyzna został aresztowany pod zarzutem posiadania materiałów wybuchowych. Za ten czyn grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Wniosek o areszt skierował łódzki wydział zamiejscowy departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Urbaniak nie podał szczegółów sprawy.

 

 

200 osób zatrzymanych na granicy państwa

 

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak spytany o komentarz do sprawy powiedział: - Przywróciliśmy kontrolę graniczną. Dziś rano otrzymałem informację, że na polskiej granicy zatrzymano około 200 osób z różnych powodów. Służby nie raportują zagrożenia w Polsce. Dmuchamy na zimne w związku z tym został wprowadzony pierwszy stopień alarmowy, którego zdaniem jest wzmożenie czujności służb.

 

 

Polsat News