Zginęła co najmniej jedna osoba - zaledwie dwudniowy noworodek, który przyszedł na świat w dziecięcym szpitalu Al-Bajan w oblężonej wschodniej dzielnicy Aleppo. Po przeprowadzonym około godz. 1:00 w nocy lokalnego czasu ataku, dziecku nie można było podać tlenu.

 

IDA napisało w oświadczeniu, że był to drugi atak w ciągu dziewięciu godzin na ten szpital. To jedyna placówka w mieście, w której pomocy udzielali wyspecjalizowani pediatrzy.

 

Wszystkie zbombardowane szpitale przestały funkcjonować. Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy zamieściło w sieci film nakręcony tuż po wybuchu jednej z bomb.

 

 

Lekarze ze szpitala dziecięcego w Aleppo za naloty obwiniają przede wszystkim reżim. - Jego przedstawiciele zdają sobie sprawę, że śmierć doktora oznacza olbrzymią stratę. Starają się zniszczyć wszelkie placówki medyczne - powiedział dr Naser, cytowany przez Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy.

 

Tymczasem syryjski rząd poinformował w niedzielę, że jest gotowy na kolejne rozmowy pokojowe z opozycją i zapewnił, że jest zdeterminowany, by zakończyć trwającą od pięciu lat wojnę.

 

"Syria jest gotowa kontynuować syryjsko-syryjski dialog bez żadnych warunków wstępnych i bez zagranicznej ingerencji, przy wsparciu ONZ" - podaje państwowa agencja prasowa SANA, cytując przedstawiciela resortu spraw zagranicznych.

 

ONZ liczy na zorganizowanie kolejnej rundy syryjskich rozmów pokojowych w sierpniu w Genewie. Poprzednie rozmowy załamały się z powodu eskalacji walk w Syrii.

 

Światowa Organizacja Zdrowia uznała Syrię za najniebezpieczniejsze miejsce na kuli ziemskiej dla pracowników służby zdrowia. Tylko w 2015 roku odnotowano 135 ataków na placówki i personel medyczny.

 

polsatnews.pl, PAP, AFP