Funkcjonariusze Służby Celnej prowadzili rutynową kontrolę busa na ukraińskich numerach rejestracyjnych, który przekraczał polsko-ukraińską granicę w Medyce.

 

Podczas rewizji pojazdu celnicy wykryli, że między bagażami osób podróżujących busem znajduje się także standardowa torba termoizolacyjna, stosowana do przechowywania  produktów spożywczych. Okazało się, że w środku znajduje się aż tysiąc żywych pijawek. Identyfikacja tych zwierząt pozwoliła określić, że są to pijawki lekarskie z gatunku hirudo verbana.

 

Jak wyjaśniła Edyta Chabowska, rzeczniczka prasowa Izby Celnej w Przemyślu, hirudo verbana to gatunek pijawek  lekarskich, chronionych przepisami Konwencji Waszyngtońskiej (CITES).  W całej UE pozyskiwanie ich z naturalnych środowisk jest zakazane. Wykorzystywane w zakładach hirudoterapii pijawki powinny pochodzić wyłącznie ze specjalistycznych hodowli. Używanie  w leczeniu pijawek pochodzących z przemytu, naraża ludzi na wiele chorób i powikłań.

 

"Poproszony" o przemyt

 

Osobą odpowiedzialną za ten nietypowy bagaż okazał się obywatel Ukrainy. Mężczyzna nie zgłosił pijawek do kontroli. Nie posiadał także zezwolenia Ministra Środowiska na ich przewóz przez granicę. Jak wyjaśnił, został jedynie poproszony o przewóz przesyłki przez granicę i nie wiedział, że w środku znajdują się zwierzęta.

 

Służba Celna teraz wyjaśnia sprawę. Pijawki zostały przetransportowane do Ogrodu Zoologicznego w Zamościu, a sprawca przemytu poniesie odpowiedzialność w związku z naruszeniem przepisów ustawy o ochronie przyrody.

 

To nie pierwszy taki przemyt pijawek w ostatnim czasie. Niespełna 2 miesiące temu do zamojskiego zoo trafiło 2 tys. pijawek, wykrytych przez podkarpackich celników w trakcie kontroli pociągu jadącego z Ukrainy do Polski.

 

W sumie, w ostatnich kilku latach, funkcjonariusze Służby Celnej w woj. podkarpackim udaremnili  przemyt 13 tys. żywych pijawek lekarskich. Rekordem było wykrycie przemytu niemal 7 tys. pijawek na przejściu granicznym w Korczowej w 2013 r.

 

polsatnews.pl