"Dziękujemy za wyrażenie zgody na zabezpieczenie wojskowej asysty honorowej podczas tegorocznych uroczystości rocznicowych, co podkreśli ich podniosły i patriotyczny charakter" - czytamy w piśmie do szefa MON.

 

"Jednocześnie chcielibyśmy poinformować Pana Ministra, że zgodnie z wolą Powstańców Warszawskich (...), Apel Poległych zostanie odczytany przez kombatantów lub osoby przez nich wskazane" - informują.

 

Powstańcy w kłopotliwej sytuacji


- To są dwie różne rzeczy - apel smoleński i apel powstańczy. Ci którzy żyją, muszą dbać o to, żeby ich pamięć o poległych powstańcach została zachowana. Apel poległych ma oddać hołd powstańcom - powiedziała podczas poniedziałkowej konferencji Halina Jędrzejewska, wiceprezes związku Powstańców Warszawskich. - Liczymy się z tym, że podczas apelu może zabraknąć wojska. Jeżeli jednak tak zostanie postawiona sytuacja, że jak asysta wojskowa to i apel smoleński, to będziemy musieli zrezygnować z wojska - stwierdziła Jędrzejewska.

 

- Nasze stanowisko jest takie, aby zrezygnować z apelu czytanego przez wojsko. Mamy nadzieję, że minister Antoni Macierewicz wsłucha się w głos powstańców. Chcemy, aby Apel pozostał niezmieniony, będzie taki jak w latach poprzednich - zgodnie z wolą Powstańców Warszawskich. Hołd powinniśmy oddać tym, którzy walczyli podczas powstania - powiedział prezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak.

 

Podkreślił przy tym, że choć organizatorem obchodów Powstania Warszawskiego jest stołeczny magistrat, to jednak są one uzgadniane z organizacjami kombatantów, z którymi w tej sprawie urzędnicy zawarli oficjalne porozumienie.


Wiceprezydent stolicy przypomniał, że 6 lipca Rada Muzeum Powstania Warszawskiego jednomyślnie podjęła uchwałę, w której opowiedziała się za tym, aby "treść Apelu Poległych odczytywanego podczas 72. rocznicy Powstania Warszawskiego pozostała niezmienna w stosunku do lat poprzednich". 

 

Ważny głos

 

W poniedziałek swój przeciw wobec odczytania w ramach apelu nazwisk osób, które zginęły pod Smoleńskiej wyraziła córka byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego - Marta.

 

Na łamach tygodnika "wSieci" napisała, że "bohaterowie każdej z ważnych dat zasługują na to, by mieć własne święto - z uwagi na swoją godność i troskę o dobrą pamięć pokoleń".

 

Członkowie rządu popierają decyzję MON

 

Premier Beata Szydło nazwała ją "piękną decyzją". Wiceminister kultury Jarosław Selin stwierdził, że "trzeba uszanować zdanie powstańców". Ale dodał, że taka jest decyzja i jego zdaniem ma ona podstawy - dodał. Z kolei Piotr Gliński sprzeciw wobec smoleńskiego apelu określił jako "walkę polityczną". - Środowiska powstańcze są pod opieką jednej opcji politycznej - dodał Gliński.

 

Zamieszanie w Poznaniu

 

Kwestia odczytania apelu smoleńskiego była przedmiotem sporu pomiędzy szefem MON a prezydentem Poznania Jackiem Jaśkowiakiem w związku z czerwcowymi obchodami 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca. Jaśkowiak apelował do ministra o odstąpienie od wspominania ofiar katastrofy smoleńskiej podczas poznańskich obchodów. Macierewicz informował wówczas, że decyzja o przywoływaniu ofiar katastrofy smoleńskiej w każdym apelu pamięci została podjęta w listopadzie 2015 r.

 

Ostatecznie prezydent Poznania zdecydował o rezygnacji z wojskowej asysty honorowej podczas głównych uroczystości. Uroczystość z udziałem wojska odbyła się przy jednym z pomników upamiętniających Czerwiec. Tam też odczytano nazwiska ofiar katastrofy z 2010 roku.

 

Apel pamięci przeprowadza się z okazji świąt państwowych i wojskowych oraz rocznic historycznych wydarzeń. O apelu pamięci mówimy, kiedy w jego treści przywoływane są osoby związane z wydarzeniem historycznym, które nie poległy w boju.

 

wsieci.pl, polsatnews.pl