Jak podał brytyjski dziennik "Daily Mail", ciężarówka, którą w czwartek wieczorem zamachowiec stratował tłum, wcześniej miała stać w pobliżu promenady przez dziewięć godzin.

 

Zamachowiec został już zidentyfikowany. Jego dokumenty znaleziono w samochodzie. To 31-letni mężczyzna pochodzenia francusko-tunezyjskiego, mieszkaniec Nicei. Pochodził z miasta Msaken, które jest oddalone o ok. 10 km od kurortu Susa, gdzie w czerwcu 2015 roku w zamachu zginęło 38 osób, głównie brytyjskich turystów. Do tego ataku przyznało się Państwo Islamskie.  

 

Rodzinne miasto miał ostatni raz odwiedzić po raz ostatni cztery lata temu. Nie wiadomo, kiedy po raz ostatni mieszkał w Tunezji na stałe.

 

 

 

Dziennikarze "Daily Mail" podali też, że terrorysta z Nicei był ojcem trójki dzieci. Jego sąsiedzi mieli stwierdzić, że był "cichym samotnikiem". Opisują, że nie odwzajemniał kierowanych do niego powitań i pozdrowień. Sąsiedzi oceniają, że sprawca nie robił wrażenia osoby religijnej.

 

Od dwóch lat miał być w separacji z żoną. Policja znała go wcześniej. W kartotece widniał jako sprawca przemocy domowej i posiadacz nielegalnej broni. Nie był podejrzewany o to, że uległ radykalizacji, w związku z czym nie był notowany przez policję antyterrorystyczną.

 

W styczniu miał zostać zatrzymany przez policję w związku z udziałem w bójce, do której doszło w pubie.

 

Ok. godz. 9.30 w mieszkaniu napastnika we wschodniej części miasta rozpoczęło się przeszukanie w obecności uzbrojonych funkcjonariuszy elitarnych oddziałów policji. Po południu poinformowano, że do aresztu trafiła była żona zamachowca.

 

Czarny czwartek

 

Francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych potwierdziło, że w zamachu w Nicei zginęły 84 osoby, a 18 jest w stanie krytycznym. Wśród ofiar jest kilkanaścioro dzieci.

 

Daily Mail, PAP