- Od zamachów w listopadzie w Paryżu udało się udaremnić kolejnych dziesięć zamachów. Jedenasty raz się nie udało. To jest dla nas wielkie wyzwanie. Nie można przecież pilnować każdego obywatela - stwierdził ambasador w rozmowie z Grzegorzem Dobieckim.


- Źródło zła jest w Iraku i Syrii. Tam gdzie powstało samozwańcze Państwo Islamskie - dodał.


Zdaniem ambasadora Francja ponownie ucierpiała, bo jest na czele walki z terroryzmem i aktywnym członkiem koalicji walczącej w Syrii i Iraku z islamistami.


- Francja jest też ikoną wartości, których islamiści nienawidzą. Chcieli zadać ten cios w dniu naszego narodowego święta, które jest dla nas dniem radości. Francuzi jednoczą się wokół humanizmu, tolerancji, szacunku a islamiści tego właśnie nienawidzą - podkreślił Pierre Buhler.

 

polsatnews.pl