W marcu w stadninie w Janowie padły dwie klacze - Preria i Amra - należące do Shirley Watts, która kupiła je na aukcjach w Polsce. Jak później ustalili biegli, którzy działali na polecenie prokuratury zajmującej się sprawą, konie padły z powodu skrętu jelit.

 

7 kwietnia Watts poruszona stratą klaczy i rozgoryczona tym, że wcześniejsze przewiezienie jednej z nich do kliniki weterynaryjnej w Warszawie odbyło się bez jej wiedzy i zgody, postanowiła zabrać z Polski pozostałe dwie klacze.

 

Obie w momencie wywozu ze stadniny w Janowie Podlaskim oczekiwały potomstwa. Ich źrebięta urodziły się już poza Polską.

 

I właśnie o nie ma zamiar upomnieć się teraz Agencja Nieruchomości Rolnych. Jak poinformowało RMF FM, przedstawiciele Agencji twierdzą, że niewykluczone, że ANR skieruje pozew przeciwko Shirley Watts. Wszystko zależy od tego, jak potoczą się rozmowy między stronami.

 

W rozmowie z polsatnews.pl rzecznik ANR argumentował, że umowa z Shirley Watts była skonstruowana tak, że źrebięta, o których mowa, zostają w Polsce.

 

polsatnews.pl, RMF FM