W ubiegłym tygodniu Goldman Sachs poinformował, że zatrudnił Barroso - konserwatywnego byłego premiera Portugalii, który w latach 2004-2014 kierował Komisją Europejską - jako doradcę i zewnętrznego dyrektora swego działu biznesu międzynarodowego.


Sekretarz stanu do spraw europejskich w ministerstwie spraw zagranicznych Francji Harlem Desir oświadczył w środę, że to "skandaliczne" posunięcie wywołuje pytania dotyczące unijnych zasad postępowania w przypadku konfliktu interesów. Jak zaznaczył, zasady te należy zaostrzyć.


- Był to błąd ze strony pana Barroso i najgorsza przysługa, jaką były przewodniczący Komisji mógł wyrządzić projektowi europejskiemu w historycznym momencie, gdy wymaga on wsparcia i wzmocnienia - powiedział Desir w trakcie sesji interpelacyjnej w Zgromadzeniu Narodowym, izbie niższej parlamentu.


"Nie poszedłbym do Goldman Sachs"


Barroso otrzymał tę pracę w 20 miesięcy po ustąpieniu ze stanowiska szefa KE, czyli wkrótce po upływie półtorarocznego okresu, w którym byli członkowie Komisji muszą przejść postępowanie sprawdzające przed nowym zatrudnieniem dla zapobieżenia konfliktowi interesów.


-- Przewodniczący Komisji Europejskiej powinien być ponad naciskami interesu prywatnego. Restrykcje dotyczące zatrudniania przez prywatną spółkę należy rozszerzyć - zaznaczył Desir.


Unijny komisarz ds. gospodarczych i finansowych Pierre Moscovici skrytykował posunięcie Barroso jako przynoszące szkodę wizerunkowi Komisji w czasie, gdy zmaga się  ona ze skutkami brytyjskiej decyzji o opuszczeniu UE.


- Gdy osoba publiczna opuszcza życie publiczne i przechodzi do sektora prywatnego, powinna także pomyśleć o wrażeniu, jakie to wywoła. Mogę państwa zapewnić, że nie poszedłbym do Goldman Sachs - powiedział Moscovici w radiu Europe 1.


Bank maskował rzeczywisty poziom zadłużenia  Grecji


Barroso twierdzi, że swym doświadczeniem w sprawach unijnych chce pomóc bankowi w przygotowaniu się na wyjście Wielkiej Brytanii z UE.


Barroso był szefem KE, gdy w 2010 roku wyszło na jaw, iż w latach 1998-2000 Goldman Sachs pomógł Grecji dostosować się do wymogów wejścia do strefy euro poprzez maskowanie rzeczywistego poziomu jej długu publicznego. W ramach zaaranżowanych przez bank swapów walutowych nominowane w dolarach i jenach greckie obligacje wartości około 10 mld dolarów wymieniono na pewien czas na walory nominowane w euro, ale po kursie korzystniejszym niż rynkowy. W ten sposób rząd Grecji otrzymał od Goldman Sachs faktyczny kredyt opiewający na blisko miliard dolarów, który formalnie nie obciążał bilansu finansów publicznych.


Jak informowano w kręgach finansowych Goldman Sachs zainkasował za te usługi w formie prowizji około 300 mln dolarów. W 2005 swapy sprzedano pewnemu bankowi greckiemu, a ich rozliczanie stanowiło dodatkowe obciążenie dla zmagającego się z dramatycznym kryzysem budżetowym państwa.

 

PAP