- Te decyzje, które zapadły (na szczycie NATO - red.) są to decyzje polityczne. I dopiero po nich trzeba będzie podjąć bardzo wiele różnych działań - stwierdził Zemke. Jak wyjaśnił "poszczególne państwa będą musiały zgłosić konkretne siły do tych batalionów (czterech batalionów na wschodniej flance NATO - red), co będzie procesem, który "będzie trwał przez kilka miesięcy".

 

Zemke wyraził obawy, że w razie narastających problemów w Polsce w związku z "jakością demokracji", niektóre z państw Sojuszu, które "chętnie mówią, że dadzą tu (na wschodnią flankę - red) swoich żołnierzy, zacznie mieć wątpliwości, a także szukać sposobu, żeby z tych deklaracji się wycofywać.

 

Kluczowa dla Polski decyzja NATO

 

Przywódcy państw NATO podjęli w piątek decyzję o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu poprzez rozmieszczenie czterech batalionów liczących około 1000 żołnierzy w Polsce i krajach bałtyckich. Potwierdzono też wzmocnienie obecności w południowo-wschodniej części NATO, ogłoszono wstępną gotowość operacyjną tarczy antyrakietowej, a także uznano cyberprzestrzeń za nową sferę działań operacyjnych.

 

Polsat News