Praca przygotowana została przez nowojorskiego fotografa Spencera Tunicka, który sławę zyskał właśnie za sprawą monumentalnych instalacji fotograficznych przedstawiających ludzkie akty. Tym razem do projektu artysta zaangażował aż 3200 osób. Zdjęcia, wykonane podczas pracy zatytułowanej "The Sea of Hull", wystawione zostaną podczas City of Culture w przyszłym roku w Galerii Sztuki Ferens.

 

Wolontariusze chcący wziąć udział w wydarzeniu zgłaszali się na miejsce zbiórki już o świcie. Pomalowani zostali w czterech odcieniach niebieskiego, mającego imitować wodę. Cała sesja trwała około czterech godzin.

 

 

- To było po prostu estetycznie fantastyczne. To piękne. Wszyscy jesteśmy równi. Nie różnią nas ani rasa ani płeć. Każdy z nas jest tak samo nagi i to jest to co kocham - powiedział 80-letni mieszkaniec Brukseli Stephane Janssen, który brał już udział w wielu poprzednich projektach Tunicka.

 

Władze Hull przyznały, że instalacja przyciągnęła największą jak dotąd liczbę uczestników prac Tunicka w Wielkiej Brytanii.

 

 

- "The Sea of Hull" był największym projektem jakie kiedykolwiek zrobiłem. To było inspirujące, by przeplatać morskie dziedzictwo miasta z miejskim tłem - przyznał autor instalacji.

 

"Żywe rzeźby" Tunick fotografuje od 1992 roku. Ma już w dorobku ponad 90 takich instalacji, aranżowanych m.in. w Monachium, Londynie, Wiedniu czy Buenos Aires, a nawet na kurczącym się lodowcu Aletsch w Szwajcarii.

Rekordowa liczba modeli - 18 tysięcy - pozowała do zdjęcia nowojorskiego artysty w Meksyku w maju 2007 roku.

 

polsatnews.pl, bbc.com