Kirby wyjaśnił, że dochodzenie w sprawie wykorzystywania przez Clinton prywatnej skrzynką mailowej do przesyłania i odbierania tajnych i poufnych informacji wznowiono bowiem Departament Sprawiedliwości zakończył już swoje postępowanie.

 

Clinton zarzuca się, że naraziła w ten sposób na niebezpieczeństwo żywotne interesy USA.

 

Departament Stanu zawiesił swoje dochodzenie w maju aby nie wpływać na śledztwo wszczęte przez Federalne Biuro Śledcze (FBI).

 

Clinton, obecnie potencjalna kandydatka Partii Demokratycznej do prezydentury, była sekretarzem stanu w administracji prezydenta Obamy do 2013 r. Wkrótce po jej ustąpieniu z resortu odeszli też jej czołowi współpracownicy - Cheryl Mills, Jake Sullivan i Huma Abedin. Według Kirby'ego grożą im nadal "sankcje administracyjne".

 

"Skrajne niedbalstwo" Clinton

 

Dyrektor FBI James Comey ogłosił we wtorek zakończenie śledztwa w sprawie używania przez Clinton prywatnej skrzynki mailowej i serwera do celów służbowych, gdy była ona szefową amerykańskiej dyplomacji.

 

Comey oświadczył na konferencji prasowej, że Clinton dopuściła się "skrajnego niedbalstwa". Potwierdził, że przez jej prywatną skrzynkę mailową przeszło co najmniej 110 wiadomości o statusie "tajne" i teoretycznie mogły mieć do nich dostęp osoby nieuprawnione. Dodał, że Clinton powinna była wiedzieć, że piwnica jej nowojorskiego domu to nieodpowiednie miejsce na umieszczenia serwera używanego do służbowych maili.

 

Jednak śledztwo wykazało, że nie ma żadnego dowodu na to, iż Clinton, albo jej współpracownicy zamierzali złamać prawo.

 

Sprawa wywołała skandal w USA i położyła się cieniem na kampanię prowadzoną przez Clinton przed wyborami prezydenckimi, które odbędą się 8 listopada.

 

PAP