Według raportu zdecydowanie większe różnice w stawkach godzinowych wiążą się z charakterem pobytu większości imigrantów w Polsce. Przeważają pobyty krótkoterminowe i tzw. migracje wahadłowe. W tej sytuacji imigranci w jak największym stopniu starają się wykorzystać czas spędzany w Polsce.

 

"Ankietowani imigranci deklarowali, że pracują przeciętnie 54 godziny w tygodniu (polscy pracownicy przepracowali ok. 41 godzin), przy czym dominującą odpowiedzią imigrantów było 60 godzin (czyli 150 proc. etatu). W rezultacie mediana wynagrodzeń na rękę imigrantów wynosiła 10 zł, podczas gdy mediana stawki na rękę polskich pracowników w dużych miastach województwa mazowieckiego wynosiła ok. 16 zł" - napisano.

 

Jednak według NBP, jeśli porównać płace w całym województwie mazowieckim, a nie tylko w Warszawie i okolicach, płace imigrantów nie są aż tak niskie. "Różnica pomiędzy medianowymi stawkami godzinowymi polskich pracowników w województwie mazowieckim a imigrantów w aglomeracji warszawskiej wynosiła ok. 15 proc. Ponadto można oczekiwać, że na niższe płace imigrantów wpływ miała także ich charakterystyka demograficzna oraz zawód i sektor w którym pracują" - stwierdzili autorzy raportu.

 

Bez wpływu na rynek pracy

 

Według banku centralnego w miarę ujawniania w statystykach obecności pracowników z zagranicy w Polsce, oraz w miarę stopniowego wzrostu ich obecności, nasuwa się pytanie o skutki tych procesów dla polskiego rynku pracy. W raporcie wskazano, że wnioski z badań empirycznych dla innych krajów sugerują, że na obecnym etapie tego zjawiska, wpływ imigracji, zarówno na płace, jak i na zatrudnienie (i bezrobocie) w Polsce, powinien być bez znaczenia.

 

"W porównaniu do innych krajów rozwiniętych, uczestnictwo w rynku pracy osób urodzonych poza granicami Polski jest wciąż niewielkie: nawet przy zawyżonych szacunkach, mowa o maksymalnie kilku procentach pracowników, podczas gdy odsetek ten od lat dziewięćdziesiątych przewyższa 10 proc. w Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech czy Hiszpanii" - zauważyli autorzy opracowania.

 

Dodali, że w krajach o dużej tradycji otwarcia na imigrację, jak np. Kanada czy USA, odsetek ten przekracza nawet 20 proc.

 

"Pomimo znacznie większej obecności obcokrajowców na rynkach pracy innych krajów rozwiniętych, nie ma dotąd wskazań, że napływ siły roboczej w istotny sposób rzutuje na bezrobocie obywateli kraju goszczącego, ani na poziom czy dynamikę wynagrodzeń" - podkreślono.

 

PAP