"Trójkolorowi" podtrzymali dzięki wygranej serię 18 meczów bez porażki w organizowanych u siebie imprezach rangi mistrzowskiej. Nie przegrali ani w pięciu spotkaniach Euro 1984, ani w siedmiu na mundialu w 1998, ani żadnego z sześciu w trwającym turnieju. Czwartkowy pojedynek nie był dla nich łatwy. W pierwszej połowie przewaga przez długie minuty należała do podopiecznych Joachima Loewa, którzy byli bliscy pokonania Hugo Llorisa. Bramkę zdobyli jednak tuż przed przerwą gospodarze - w dość kontrowersyjnych okolicznościach.

 

W doliczonym czasie włoski sędzia Nicola Rizzoli dopatrzył się zagrania piłki ręką w polu karnym przez Bastiana Schweinsteigera, ale w powtórkach telewizyjnych trudno było jednoznacznie ocenić, czy miał rację. Strzał z 11 metrów pewnie wykonał Antoine Griezmann. W 72. minucie ten sam zawodnik w zamieszaniu w polu karnym strzelił drugiego gola i stał się bohaterem spotkania. Napastnik Atletico Madryt zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji strzelców turnieju z sześcioma trafieniami.

 

Klątwa przełamana

 

Był to pierwszy mecz obu zespołów w mistrzostwach Europy. W przeszłości Francuzi i Niemcy wielokrotnie spotykali się w ważnych spotkaniach mistrzostw świata - w półfinale w 1982 i 1986 oraz ćwierćfinale w 2014. W tych trzech potyczkach lepsi byli wtedy Niemcy.

 

W niedzielę Francuzi staną przed szansą zdobycia po raz trzeci tytułu mistrzów Europy. Poprzednio byli najlepsi w 1984 i w 2000 roku. Niemcy, którzy trzykrotnie wygrywali Euro (1972, 1980, 1996), pożegnali się z turniejem w tej samej fazie, co cztery lata temu. Wówczas w półfinale w Warszawie przegrali z Włochami 1:2.

 

Portugalia też chce złota

 

Finałowi przeciwnicy "Trójkolorowych" - Portugalczycy - zapewnili sobie awans dzień wcześniej zwycięstwem nad Walią (2:0). Będzie to ich drugi mecz o złoty medal ME. Pierwszego, z 2004 roku, gdy byli gospodarzami imprezy, nie wspominają dobrze - niespodziewanie ulegli Grecji 0:1.

 

- Od tamtej pory nigdy więcej nie udało nam się zagrać w finale dużej piłkarskiej imprezy. Oby tę grecką klątwę zdjął teraz z naszej reprezentacji selekcjoner Fernando Santos, który w przeszłości pracował przecież z drużyną narodową Grecji - przypominali po meczu z Walią reporterzy telewizji RTP.

 

PAP