Proces trwał dwa miesiące i doprowadził do skazania 58-letniego Octaviena Ngenzi i 65-letniego Tito Barahiry za ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości. Sąd uznał, że obaj byli winni masowych i systematycznych doraźnych egzekucji służących realizacji planu, którego celem było zniszczenie grupy etnicznej Tutsi.


Kar dożywocia dla obu mężczyzn, kolejnych burmistrzów miejscowości Kabarondo na wschodzie Rwandy, żądał prokurator. Opisywał oskarżonych jako "sługi planistów ludobójstwa", "oprawców" i "nadzorców zbrodni", odpowiadających za organizację masowych zabójstw w ich gminie przy granicy z Tanzanią. Podkreślał, że obaj do końca zaprzeczali swojemu udziałowi w zbrodniach.


Proces pokazał, jak wyglądało "ludobójstwo między sąsiadami" - pisze AFP - popełnione z dala od ośrodków decyzyjnych, w przeciwieństwie do sprawy kapitana armii Pascala Simbikangwy, skazanego w ubiegłym roku we Francji na 25 lat więzienia za ludobójstwo i współudział w zbrodniach przeciwko ludzkości.


Zginęło 800 tys. osób


Najstraszniejsza masakra w Kabarondo miała miejsce 13 kwietnia 1994 roku w tamtejszym kościele, do którego uciekły tysiące Tutsich w daremnej nadziei, że w miejscu świętym znajdą schronienie, tak jak było podczas innych masakr popełnianych od lat 60. XX wieku.


Według ONZ w wyniku trwającego od kwietnia do czerwca 1994 roku ludobójstwa w Rwandzie śmierć poniosło ok. 800 tys. osób, głównie przedstawicieli ludu Tutsi. Bezpośrednim powodem ludobójstwa była śmierć prezydenta Juvenala Habyarimany 6 kwietnia 1994 roku. Szef państwa zginął, kiedy podchodzący do lądowania samolot, na którego pokładzie przebywał, został trafiony pociskiem rakietowym w stolicy kraju, Kigali.

 

PAP