Decyzja o szczycie zapadła w tym tygodniu na szczycie UE w Brukseli na skutek podjętej w referendum decyzji o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Pozostałe kraje mają się spotkać we własnym gronie.

 

- Musimy się skoncentrować na komunikacji, na tym, jak sprzedać sukces europejskiego projektu obywatelom i reagować na dalszy rozwój najpoważniejszych spraw, które zaciążyły na UE - dodał premier.

 

Dodał, że pomysł zwołania nieformalnego szczytu "27" w ślad za brytyjskim referendum narodził się jeszcze zanim się ono odbyło. Jego przygotowaniem mają się zająć unijne instytucje razem z rządem Słowacji, a premier opowiedział się za tym, by szczyt omówił szerszy zakres tematów niż tylko skutki brytyjskiego referendum.

 

Najpierw formalny wniosek, później negocjacje

 

Fico i Juncker powtórzyli w Bratysławie, że żadne, nawet nieformalne negocjacje z Wielką Brytanią nie mogą się rozpocząć, zanim kraj ten nie złoży formalnego wniosku o wystąpienie z Unii Europejskiej przewidzianego w art. 50 unijnego traktatu.

 

Juncker powtórzył także, że jeśli Wielka Brytania będzie pragnęła zachować dostęp do unijnego rynku wewnętrznego, będzie musiała przestrzegać jednej z jego podstawowych zasad, czyli swobody przepływu osób (pracowników). - Swoboda przepływu pracowników się nie zmienia, to jest fundamentalna zasada UE - podkreślił Juncker.

 

Ponownie zaapelował też, aby brytyjskie władze nie zwlekały z wnioskiem o wyjście z UE. - Nie ma czasu do stracenia, bo niepewność nie może trwać i trwać - powiedział.

 

Słowacja przejęła w piątek półroczne rotacyjne przewodnictwo w Radzie UE od Holandii.

 

PAP