Według informacji przekazanych przez dowództwo bazy w mediach społecznościowych, do incydentu doszło właśnie w medycznej części bazy. Wszystkim pracownikom polecono ukrycie się. Po odwołaniu alarmu dla bazy przystąpiono "na wszelki wypadek" do ponownego przeszukiwania placówki medycznej - pisze Reuters, powołując się na niewymienionego z nazwiska przedstawiciela sektora obronności.

 

Associated Pres informuje, powołując się na funkcjonariusza organów ścigania, który zastrzegł sobie anonimowość, że na terenie bazy nie znaleziono żadnej podejrzanej osoby z bronią (ang. active shooter). Agencja AP dodaje, że nie jest też jasne, czy na terenie bazy w ogóle padły strzały.

 

Z bazy Andrews korzysta samolot prezydenta USA, Air Force One. Barack Obama po raz ostatni był w Andrews w środę wieczorem, gdy powrócił z Kanady. W czwartek z powodu incydentu opóźnił się wylot wiceprezydenta Joe Bidena do Columbus w stanie Ohio w ramach kampanii wyborczej.

 

 

 

PAP