Gdy w ubiegłym roku doszło do katastrofy, którą określono największą tragedią morską w regionie Morza Śródziemnego od czasu II wojny światowej, premier Włoch Matteo Renzi obiecał, że zagwarantuje wszystkim ofiarom godny pochówek.

 

Tylko 28 osób przeżyło tragedię. 50 ciał wydobyto tuż po wypadku, 171 ciał w kolejnych miesiącach. Jednak, ratownicy biorący udział w akcji szacowali, że na tonącej łodzi mogło być więcej niż 800 osób.

 

Dlatego mówi się o 600 ciałach wciąż niewydobytych z wraku.

 

Akcja była już wielokrotnie przerywana

 

Delikatna operacja uniesienia wraku znajdującego się na głębokości 380 metrów rozpoczęła się 11 maja, ale niewystarczająco dobre warunki pogodowe wielokrotnie ją przerywały.

 

Dopiero teraz łódź trafi do portu w mieście Augusta. Tam zostanie umieszczona w basenie, swoistej chłodni. Dopiero wtedy biegli podejmą próbę identyfikacji ciał, by ofiarom zapewnić pochówek.

 

Odciski palców, dane dotyczące DNA i znaki charakterystyczne ofiar, mają być szczegółowo opisane w nadziei, że pomogą rodzinom zaginionych rozpoznać tragicznie zmarłych bliskich.

 

Od 2013 roku ponad 10 tysięcy osób zginęło w wodach Morza Śródziemnego próbując dostać się do Europy.

 

 

 

 

 

The Local