Po raz pierwszy sprawę bestialsko zabitego psa opisywaliśmy w styczniu. Gdy jego właściciel, Marian Sienkiewicz, znalazł jego zwłoki. Opisywał później, że przednie łapy psa były obcięte ostrym narzędziem, a tylne skrępowane. Ktoś zabrał martwe zwierzę 200 metrów od działki, powiesił na drzewie i bił po głowie drewnianą kłodą.

 

- Jak to zobaczyłem, to w pierwszym momencie nie mogłem wybrać numeru na policję. To był szok - mówił wtedy mężczyzna.

 

Ostatecznie sprawą zajął się I komisariat policji w Wałbrzychu. Jednak kilka dni temu mężczyzna dostał z policji pismo, w którym poinformowano go o umorzeniu sprawy. - Policja nic nie zrobiła, poza tym, że przetrzepali mi na działce wszystkie pomieszczenia, garaż, mieszkanie, brali mnie na badania, by wykluczyć z kręgu podejrzanych - mówił polsatnews.pl rozżalony mężczyzna.

 

St. asp. Joanna Żygłowicz, rzeczniczka policji w Wałbrzychu potwierdza, że sprawę umorzono. - Pomimo szerokich działań operacyjno-rozpoznawczych i procesowych nie udało się ustalić sprawcy - dodała.

 

Rzeczniczka przyznała, że policja bardzo chce dotrzeć do sprawcy, jednak nie jest to proste, gdyż m.in. w jednym z kluczowych miejsc nie zadziałał monitoring.

 

polsatnews.pl