Materiał ilustrowany jest zdjęciem z corocznej procesji na wzgórze Superga koło Turynu, gdzie oddawany jest hołd piłkarzom klubu, którzy zginęli w katastrofie lotniczej 4 maja 1949 roku wracając z Lizbony.

 

- Tam, na wysokości 672 metrów kapitan drużyny w emocjonalny sposób wyczytuje nazwiska tych, którzy zginęli. Od trzech lat jest nim uwielbiany przez kibiców Glik, pierwszy zagraniczny piłkarz piastujący funkcję kapitana w ponad stuletniej historii klubu.

 

"Mistrzostwa jeszcze się dla tej drużyny nie skończyły"

 

"Verdens Gang" podkreślił "wielki sukces Polski" na tych mistrzostwach, które "się jeszcze dla tej drużyny nie skończyły". Zwraca jednak uwagę na to, że relacje medialne koncentrują się na takich nazwiskach jak Robert Lewandowski, Grzegorz Krychowiak, Adam Milik i Kuba Błaszczykowski, lecz "filarem obrony jest straszny Polak o najlepszej statystyce w tym turnieju".

 

Gazeta zwróciła uwagę, że "grając w cieniu, jak prawdziwa szara eminencja, ten piłkarz nie przepuszcza nikogo przez polską linię obrony, a wyniki mówią same za siebie. Do meczu ze Szwajcarią Polacy nie stracili bramki".

 

Według informacji norweskiej gazety, Glik opuści Torino i od jesieni będzie grał w AS Monaco.

 

- W ten sposób uzyska możliwość gry w najważniejszych rozgrywkach Europy, w Lidze Mistrzów, gdzie jak nazywają go kibice klubu, ten Terribile Polacco dopiero będzie mógł pokazać swoją wyjątkową i wielką klasę.

 

PAP