"Drugie w ciągu sześciu miesięcy wybory niekoniecznie doprowadzą do utworzenia większościowego rządu, ale ich wyraźnym zwycięzcą jest (szef Partii Ludowej) Mariano Rajoy" - ocenia dziennik w komentarzu redakcyjnym.

 

Zdobycie 137 mandatów w 350-osobowej niższej izbie parlamentu "daje Rajoyowi dobrą okazję, by stanął na czele koalicji lub rządu mniejszościowego; każde z tych rozwiązań będzie dla Hiszpanii znacznym postępem po miesiącach politycznego impasu", który trwa od grudniowych wyborów - zauważa "FT".

 

Gazeta podkreśla, że "powstrzymywanie Rajoya z pewnością byłoby przeciwskuteczne: każda partia, która dążyłaby do kolejnych wyborów, zostałaby surowo ukarana przez zniecierpliwionych wyborców".

 

Gospodarka w zaskakująco dobrej formie

 

Ponadto, "ciągły zastój byłby niebezpieczny w czasach, gdy decyzja Brytyjczyków o wyjściu z Unii Europejskiej ożywiła obawy dotyczące stabilności strefy euro" - konstatuje londyński dziennik.

 

"FT" zauważa, że Hiszpania - w odróżnieniu od innych gospodarek na peryferiach strefy euro - "zaczyna czerpać korzyści z bolesnych reform rynku pracy, przeforsowanych w szczytowym momencie kryzysu w eurolandzie". "To jedyna duża europejska gospodarka, gdzie w ciągu ostatnich lat wzrost gospodarczy stale przewyższał oczekiwania. Bezrobocie, choć wciąż rozpaczliwie wysokie, spada - i już samo to sugeruje możliwość dalszego wzrostu" - wskazuje gazeta.

 

Ból głowy Rajoya? Osiągnąć kompromis

 

"Jednak Hiszpania musi utrzymać tempo" - pisze "FT", zaznaczając, że wyniki gospodarcze są wciąż na dużo niższym poziomie niż przed kryzysem, a w Katalonii nasilają się tendencje separatystyczne. "Nie ma miejsca na bezczynność" - ostrzega dziennik i podkreśla, że "najważniejszą sprawą jest to, czy Rajoy zdobędzie wystarczające poparcie podzielonego parlamentu, by móc skutecznie rządzić i piastować urząd premiera".

 

Wielka koalicja konserwatystów z Partii Ludowej z socjalistami "właściwie nie jest ani realistyczna, ani pożądana; jednak jest szansa - i pilna potrzeba - że te dwie główne partie rozpoczną negocjacje i osiągną szerokie porozumienie - ocenia "FT". - Jednym z pierwszych sprawdzianów byłoby, czy wypracują międzypartyjne porozumienie, by przyjąć nowy budżet".

 

Unikają wojny z Brukselą

 

"PP (Partia Ludowa) musi ograniczyć swoje ambicje w kwestii strukturalnych reform gospodarczych", choć zarówno konserwatyści, jak socjaliści i liberalna centroprawicowa partia Ciudadanos, zgadzają się na unijną politykę fiskalną dla strefy euro. Dziennik zauważa, że "żadne z trzech ugrupowaniach nie chce uwikłać się w wojnę z Brukselą". "Powinny też znaleźć płaszczyznę porozumienia" ws. katalońskiej niepodległości - dodaje "FT".

 

"Wynik wyborów nie gwarantuje stabilności politycznej na całą czteroletnią kadencję. Jest mało prawdopodobne, by doprowadził do stworzenia silnej, reformatorskiej administracji, której Hiszpania potrzebuje. Ale stwarza okazję na wypracowanie nowego międzypartyjnego konsensu. Bez względu na skład nowego rządu, w interesie każdego jest, by był w stanie działać skutecznie" - konkluduje londyńska gazeta.

 

PAP