W poniedziałek o godzinie 13 w Łazienkach Królewskich w Warszawie odbyło się spotkanie szefów dyplomacji państw UE dotyczące referendum w Wielkiej Brytanii. Wcześniej w Pradze odbyły się konsultacje szefów dyplomacji czterech krajów Grupy Wyszehradzkiej: Czech, Polski, Słowacji i Węgier oraz Niemiec i Francji.

 

Szef polskiego MSZ powiedział, że dzisiejsze konsultacje odbyły się po to, aby w otwartej koncepcji "przedyskutować sytuację". - Nie przyjmowaliśmy żadnych ostatecznych decyzji, wymienialiśmy się poglądami, proponowaliśmy różne rozwiązania - wyjaśnił.

 

- Szanujemy wybór Wielkiej Brytanii, to państwo demokratyczne, to suwerenny wybór Brytyjczyków. Uważamy, że trzeba odejść od pewnej histerii w tej chwili, od tłumaczenia, że to jest jakiś wyskok, fanaberia. Nie, jest to absolutnie demokratyczny wybór tego społeczeństwa - powiedział Waszczykowski na konferencji prasowej po spotkaniu przedstawicieli państw UE w Warszawie.


Szef MSZ przyznał jednocześnie, że obecnie cała Europa dyskutuje, jak referendum w Wielkiej Brytanii przełoży się na sytuację europejską.

 

Problem polityki wewnętrznej, czy problem Unii


- Druga kwestia, nad którą się zastanawiamy, to dlaczego stało się tak, że piąta gospodarka świata, mocarstwo nuklearne, członek Rady Bezpieczeństwa (ONZ), państwo o wielkich tradycjach demokratycznych, o wielkiej historii, dawniej światowe imperium, po czterdziestu kilku latach członkostwa w Unii Europejskiej zdecydowało się tę Unię opuścić - powiedział szef MSZ.


Jak dodał, trzeba się zastanowić, czy jest to problem wynikający tylko z wewnętrznej polityki, czy również z braku oferty po stronie Brukseli, żeby zatrzymać Wielką Brytanię w Unii.

 

Wielka Brytania pozostanie unijnym partnerem

 

Waszczykowski powiedział, że teraz Wielką Brytanię i pozostałe kraje Unii czekają "trójścieżkowe rozmowy". - Po pierwsze, jeśli Wielka Brytania w najbliższym czasie złoży formalny wniosek do Rady Europejskiej o wystąpienie z Unii, to rozpoczną się później negocjacje "rozwodowe". Równolegle jednak do tego procesu rozchodzenia się będą toczyły się rozmowy i negocjacje na temat przyszłego statusu Wielkiej Brytanii, która pozostanie poza Unią, ale będzie z nią związana, bo jest krajem europejskim - stwierdził. 

 

Dodał, że zdaniem uczestników konsultacji proces rozchodzenia się z Unią "nie musi być gwałtowny i pospieszny". - Nie musi to być jutro, może to być w odległym, kilkumiesięcznym czasie - podał.

 

"Rada Europejska powinna przejąć wiodącą rolę"


Szef MSZ powiedział, że trzeba teraz pracować równolegle w trzech ścieżkach: rozmawiać z Wielką Brytanią na temat jej wyjścia z UE, na temat nowego statusu tego kraju oraz na temat naprawy Unii.

 

- Uważamy, że dzisiaj instytucje europejskie powinny zacząć bić się w piersi. Należy zacząć myśleć o nowych traktatach europejskich, które by na nowo ułożyły sytuację w Europie i zdefiniowałyby na nowo pozycję państw członkowskich, suwerenność państw członkowskich, pokazałyby jakie są zależności i relacje między państwami członkowskimi a instytucjami. Na nowo trzeba zdefiniować mechanizmy decyzyjne w UE - wyjaśnił.

 

Dodał, że "być może wstępne takie propozycje" przedstawi we wtorek podczas unijnego szczytu premier Beata Szydło. - Na razie te propozycje są dyskutowane wewnętrznie. Są dość radykalne. Myślimy o tym, aby główną, wiodącą rolę w Unii przejęła Rada Europejska, a nie Komisja Europejska - powiedział Waszczykowski.

 

Zaznaczył, że rząd myśli też o nowym traktacie europejskim zawierającym wyniki ostatnich ustaleń między państwami członkowskimi, a Komisją Europejską.

 

"Uważam, że jeśli ze względu na Brexit władze Wielkiej Brytanii zapowiadają swoje dymisje, a my (...) obarczamy również władze UE błędami, to również (...) konsekwencje powinna ponieść przynajmniej część władz UE" - mówił szef dyplomacji.

 

Jego zdaniem dałoby to pole do rozmów "już nowym politykom, nowym ekspertom", którzy nie byliby "obciążeni tymi błędami i brzemieniem tej klęski, jaką był Brexit" oraz możliwość wypracowania nowej pozycji zarówno dla Wielkiej Brytanii, jak i dla Europy.

 

Bez superpaństwa

 

Szef niemieckiego MSZ Frank-Walter Steinmeier na poniedziałkowym spotkaniu w Pradze miał przedstawić państwom Grupy Wyszehradzkiej propozycję utworzenia europejskiego superpaństwa w miejsce Unii Europejskiej. - Dziś nikt nie ma zamiaru tworzyć superpaństwa. Z dokumentów, jakie do nas docierają wynika, że są próby stworzenia specjalnych stref w ramach UE. Specjalnych stref na bazie strefy euro - powiedział szef polskiego MSZ.

 

Ocenił, że jest niekorzystne, by w ramach Unii Europejskiej część państw "cieszyła się specjalnymi przywilejami, miała specjalne prerogatywy". - Wiele państw europejskich, jak np. Polska, nie ma możliwości dzisiaj wstąpić do strefy euro - zwrócił uwagę Waszczykowski.

 

- Nie stoi za tym żadna ideologia, ale czysty rachunek ekonomiczny - podkreślił.

 

Ocenił, że Polska nie może dzisiaj przyłączyć się do strefy euro i przyjąć szeregu rozwiązań, które "strefa euro proponuje - np. podobne podatki, podobną politykę finansową czy podobny poziom płacy minimalnej", gdyż naszego kraju na to nie stać. - Z gospodarczego punktu widzenia przystąpienie do strefy euro dzisiaj doprowadziłoby do katastrofy gospodarczej w Polsce - stwierdził szef MSZ.

 

- Nie można forsować strefy euro i jej rozszerzenia z pobudek politycznych, pomijając perspektywy ekonomiczne, bo na tym ucierpi również strefa euro - dodał.

 

Polsat News, PAP, fot. PAP/Paweł Supernak