Tym samym PP poprawiła swój wynik w porównaniu do grudnia ubiegłego roku, gdy zdobyła 28,7 proc. głosów i 123 mandaty.

 

W niedzielę na trzeciej pozycji uplasowała się lewicowa koalicja o nazwie Unidos Podemos (Zjednoczeni Możemy), na którą zagłosowało 21,4 proc. uprawnionych; zdobyła ona 70 mandatów. Na czwartym miejscu jest liberalna, centroprawicowa Ciudadanos - 11,8 proc. głosów i 29 miejsc w parlamencie.

 

Według hiszpańskiego MSW żadnej partii nie udało się zdobyć bezwzględnej większości wynoszącej 176 miejsc.

 

Drugie wybory w ciągu sześciu miesięcy 

 

W grudniu ubiegłego roku Hiszpanie, zmęczeni 21-procentowym bezrobociem, skandalami korupcyjnymi i niepopularnymi kryzysowymi cięciami, położyli kres tradycyjnemu podziałowi parlamentu na dwa bloki - konserwatystów i socjalistów, wpuszczając do Kongresu Deputowanych nowe ugrupowania: Podemos i Ciudadanos.

 

PSOE wywalczyła wówczas 22 proc. głosów i 90 miejsc w izbie niższej, co było najsłabszym wynikiem ugrupowania w historii. Podemos kierowana przez długowłosego profesora politologii Iglesiasa wraz ze zrzeszonymi partiami regionalnymi zdobyły 20,7 proc. głosów (69 mandatów), a na Ciudadanos oddało głos 13,9 proc. uprawnionych, co przełożyło się na 40 miejsc w parlamencie.

 

Bezowocne negocjacje

 

Przez kilka miesięcy cztery główne formacje prowadziły intensywne negocjacje w sprawie koalicji rządowej, ale gdy wiosną okazało się, że są one bezowocne, konieczne było rozpisanie kolejnych wyborów. Wcześniej Rajoy zrezygnował z prób utworzenia koalicji z powodu braku wystarczającego poparcia. Liderowi PSOE Pedro Sanchezowi nie udało się przekonać Podemos do koalicji i z tego powodu na początku marca dwa razy nie uzyskał wotum zaufania, co było bezprecedensową sytuacją w hiszpańskiej polityce. Poparła go tylko Ciudadanos.

 

Głównymi tematami kampanii były kryzys gospodarczy i korupcja. W ostatnich dniach pojawiła się także kwestia Brexitu i apele o dymisję szefa MSW Jorge Fernandeza Diaza, gdy do mediów wyciekło nagranie, na którym minister zwraca się do członka katalońskich władz, by objąłśledztwem lokalnych polityków w celu ich skompromitowania.

 

Półroczna próżnia polityczna na razie nie zaszkodziła hiszpańskiej gospodarce; według rządowych danych w 2016 roku prognozowany wzrost PKB wyniesie 2,7 proc., podczas gdy w ubiegłym roku było to 3,2 proc. Bezrobocie utrzymuje się jednak na poziomie 21 proc., a gorzej wśród krajów UE jest tylko w Grecji.

 

PAP